sobota, 18 sierpnia 2012

Sitwa, klika

Kto w sitwie stoi, ten krowę wydoi.
Sitwa. To słowo robi obecnie oszałamiającą karierę. Jest subtelniejsze od innych określających pewnego rodzaju zachowania grup społecznych, a jednocześnie bardziej zagadkowe i niepokojące.
Bardziej pospolite i bardziej pejoratywne określenia związane z różnymi zachowaniami różnych grup  zawodowych, biznesowych, wyznaniowych są nazywane jako:
banda, bractwo, ferajna, gang, granda, gromada, grupa nieformalna, kamorra, klika, koteria, kompania, mafia, paczka, siatka, szajka, zgraja, zmowa itd.
Dla każdego z tych określeń można sprecyzować przybliżoną definicję oddającą ducha nazwy tej grupy. Wtedy natychmiast okaże się, że dla działalności właściwie określonych grup, nie ma przyzwolenia społecznego. Nie ma go dla bandy, gangów, grand, klanów, mafii, siatki, szajki i zgrai.
No, a co w takim razie z pozostałymi. One mieszczą się w dwóch głównych określeniach: sitwie i klice i są ich różnymi odmianami. Wprawdzie tu przyzwolenia również nie ma, ale ze względu na to, że skutki działania sitwy czy kliki zazwyczaj nie uderzają bezpośrednio w nikogo indywidualnie /poza nielicznymi/, to czujność społeczna jest częściowo uśpiona. To stwarza pozytywne przesłanki dla powstawania i działania sitw, klik i ich łagodniejszych odłamów.
Sitwa.
Zamierzone długofalowe działanie grupy osób bez zdecydowanego przywództwa. Zazwyczaj wszyscy mniej lub bardziej się znają i wzajemnie popierają. Wykorzystują swoje pozycje społeczne i zawodowe dla osiągnięcia wielorakich korzyści osobistych i grupowych - natychmiast lub rozłożonych w czasie.
Sitwa działa bez zahamowań i skrupułów w stosunku do innych grup i osób. Byle więcej, byle szybciej, ale zawsze w myśl zasady - ciszej jedziesz, dalej zajedziesz. Nie każdy dostaje równo,ale trzeba pamiętać, że, kto w sitwie stoi ten krowę wydoi.
Sitwy egzystują obok siebie. Zwykle się nie popierają, ale również nie zwalczają, chyba, że ktoś lub coś im bezpośrednio zagraża.
Klika.
Grupa osób swym zasięgiem mniejsza od sitwy. Członkowie lepiej i bliżej nawzajem się znają niż w sitwie, ale podobnie jak sitwa wykorzystują swoje pozycje zawodowe, kumoterskie, koleżeńskie  i społeczne w celu osiągnięcia własnych korzyści, bez oglądania się na skutki swoich działań w stosunku do innych osób.
Tam gdzie działają sitwy i kliki, "obcym' trudno jest pracować, aczkolwiek są potrzebni jako roboty, bo ich nieświadomymi, ukierunkowanymi działaniami, można osiągnąć to co zamierzone.
Na tle działalności tych wszystkich szkodliwych, nieformalnych grup nasuwają się proste, ale trudne do realizacji wnioski. Powinny być tępione z urzędu. Nie jest to łatwe, ale takie postawienie tej sprawy może zadziałać jako straszak i ograniczyć dalszy rozwój tych szkodliwych, różnej maści grup cwaniaczków.