poniedziałek, 29 grudnia 2014

Żle liczymy głosy - po drugiej turze wyborów.

Ordynacja wyborcza, to nic innego- tylko zbiór przepisów stanowiących prawo wyborcze, które decyduje o sposobie przeprowadzenia wyborów oraz metodzie podziału mandatów, a więc wyłaniania zwycięzców.
W różnych krajach świata obowiązują różne ordynacje wyborcze: większościowa lub proporcjonalna.
W ramach tych dwóch głównych ordynacji, istnieją jeszcze różne odmiany i modyfikacje.
W Polsce zasady prawa wyborczego zawarte są w Kodeksie Wyborczym, który ustala sprawy prawne związane z wszystkimi rodzajami wyborów: prezydenckimi, parlamentarnymi, samorządowymi i do Parlamentu Europejskiego.
Nie wchodząc w szczegóły tworzenia komitetów wyborczych, zgłaszania kandydatów, finansowania, powoływania komisji wyborczych, rozliczania kampanii wyborczych, chcę skupić się tylko na jednym problemie.
Wadliwym w moim pojęciu liczeniu głosów przy wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów.
Jeśli żaden z kandydatów nie uzyska w pierwszej turze wyborów ponad 50% oddanych ważnych głosów, to organizowana jest druga tura wyborów. Wtedy wygrywa ten kandydat, który w drugiej turze wyborów uzyskał większą liczbę głosów od swojego rywala.
I tu według mnie popełniamy bardzo poważny błąd.
Postaram się to przedstawić na przykładzie liczbowym.
Weżmy hipotetyczne miasto w którym uprawnionych do głosowania jest  100 000 osób.
W pierwszej turze wyborów frekwencja wyniosła 50%.
Kandydaci w kolejności uzyskali:
A  uzyskał 46%, to jest 23 000 głosów.
B  uzyskał 38%, to jest 19 000 głosów.
W drugiej turze wyborów frekwencja wyniosła  35%.
A  uzyskał 38%, to jest 13 300 głosów.
B  uzyskał 46%, to jest 16 100 głosów.
W sumie w pierszej i drugiej turze wyborów kandydaci uzyskali:
A  23 000 + 13 300 = 36 300 głosów.
B  19 000 + 16 100 = 35 100 głosów.
Według obecnej ordynacji wygrywa kandydat oznaczony literą B, mimo , że w sumie uzyskał mniej głosów niż kandydat oznaczony literą A.
Jest to niesprawiedliwe, bo odrzuca się głosy wyborców z pierwszego głosowania, a to nie powinno mieć miejsca.
Uważam, że warto się chyba zastanowić i nachylić nad wyborem systemu prawidłowego liczenia głosów po dwóch turach wyborów.
                                                                                                                               WIREK

sobota, 6 grudnia 2014

Demokracja wymaga poprawek.

Największą wadą demokratycznych rządów jest stałe dążenie do takiego modelu rządzenia, do którego nie ma już dostępu żaden Obywatel spoza władzy - spoza wybranych.
Wszystko ustalają sami i narzucają ogółowi, który wiele razy z powodu różnych uwarunkowań nie jest zadowolony, ale właśnie w systemie demokratycznym nie ma się do kogo zwrócić.
Każy jest za mały, za mało może, a do wyższych szczebli - brak dostępu.
W minionej epoce, dla każdego Obywatela od dołu do góry dostępny był I sekretarz w gminie, w mieście, w powiecie, który mógł pomóc prawie zawsze w mniejszej sprawie, oprócz oczywiście poprawiania obowiązującej wtedy ideologii. 

Teraz mamy Rzecznika Praw Obywatelskich, ale On niewiele może. Moim zdaniem powinien być w randze wicepremiera, bo wtedy dopiero mógby coś zdziałać. Podparty wnioskami Obywateli, mógłby żle funkcjonujących sprowadzać na ziemię do rozwiązywania aktualnych spraw, wyrywać ich z marazmu niemocy i zajmowania się tylko często mglistą i nieosiągalną przyszłością.
Jednocześnie, aby ten system działał sprawniej, każdy Obywatel od góry do dołu, od dziecka do staruszka, musi świadomie i dobrowolnie zaakceptować pewne ograniczenia, związane głównie z prawem i wolą większości. Musimy o tym pamiętać.

Ten system nie jest doskonały, ale obecnie nie ma lepszego. Można go jednak usprawniać w taki sposób, aby równocześnie nie  pozwalał na powstawanie klik, korupcji, ignorancji, arogancji i wyniosłości władzy.
Można tego dokonać w delikatny, ale zarazem radykalny sposób, przez szybsze rotacje na każdym stanowisku i szczeblu zarządzania, szczególnie tam, gdzie zwykły człowiek jest zawsze bezsilny.
Szybsza rotacja spowoduje jednocześnie, że znacznie większa liczba osób będzie u władzy, będzie ją lepiej rozumiała, współdziałała i doceniała jej osiągnięcia.
A więc:
Wójt - jedna do dwóch kadencji. Likwidujemy kliki, kumoterstwo i patologie.
Związki zawodowe - jedna do dwóch kadencji. Zmieniamy punkt widzenia, co jest ważniejsze.
Wszelkiego rodzaju związki i organizacje sportowe - jedna do dwóch kadencji. Likwidujemy kurupcje i nastawienie do poszczególnych sportowców /nie dotyczy klubów/.
Spółdzielnie mieszkaniowe - jedna do dwóch kadencji. Likwidujemy kliki, towarzystwa wzajemnej adoracji, zachowawcze działania, korupcje.
Burmistrz, prezydent - dwie do trzech kadencji. Tu dłużej trzeba się uczyć dobrego zarządznia większym majątkiem i większa grupą ludzi. Dwie do trzech kadencji. nigdy dłużej.
Druga tura wyborów nie powinna decydować o wyborze kandydata. Powinna być, ale uzyskane ważne głosy w pierwszej i drugiej turze powinny być sumowane. Zwycięża ten, kto ich w sumie uzyskał więcej.Tylko wtedy wynik wyborów bądzie sprawiedliwy. W nieprawdopodobnym przypadku równej liczby głosów, zwycięża ten kandydat, który w pierwszej turze uzyskał ich więcej, albowiem zwykle w pierwszej turze wiecej osób bierze udział w głosowaniu.
W demokratycznym państwie, dla zwiększenia ładu społecznego Prezydent kraju powinien mieć możliwość natychmiastowego odwołania każdego wybranego, mianowanego, powołanego z każdego stanowiska w administracji i urzędzch państwowych.
                                                                                                                                 WIREK