Wydany 14 lutego bieżącego roku przez Przegląd Sportowy - "Skarb Kibica" przedstawia 16 polskich drużyn piłkarskich, tworzących Ekstraklasę Piłkarską. Mamy tu kadry zespołów, statystyki, transfery, terminarz rozgrywek rundy wiosennej oraz budźety poszczególnych klubów.
Nie wchodząc w szczegóły w sensie sprawdzenia niektórych danych, wypada zauważyć, że kadra poszczególnych drużyn liczy od 22 zawodników w Ruchu Chorzów do 31 w Widzewie Łódź i Jagielonii Białystok. Łącznie w Ekstraklasie zarejestrowanych do gry jest 426 zawodników. Dominują Polacy, których jest 305. Liczba cudzoziemców wynosi 121. Pochodzą oni aż z 44 krajów świata. Najliczniejszą grupę stanowią Słowacy - 14 zawodników, Portugalczyków mamy siedmiu, Serbów sześciu, Bośniaków i Czechów po pięciu i tak powoli schodzimy do dwóch, trzech i wreszcie pojedynczych zawodników z nawet bardzo dla nas egzotycznych i odległych krajów.
Wyłaniają się stąd następująse proporcje:
Polacy 305 : 426 = 71,60%
Cudzoziemcy 121 : 426 = 28,40%
Jedynie Ruch Chorzów nie zatrudnia żadnago zagranicznego zawodnika!. Lechia Gdańsk zatrudnia czterech, Widzew dwunastu, Jagielonia, Piast, Śląsk, Zagłębie po dziesiesięciu, Wisła dziewięciu, a Lech i Legia po jedenastu obcokrajowców.
Wśród zgłoszonych do gry znajdują się też wychowankowie klubów w liczbie 26. Mało to, czy dużo?
Chyba bardzo mało, zważywszy na ciągłe zapowiedzi istnienia , tworzenia, szkółek piłkarskich, akademii piłkarskich i tym podobnych form szkolenia młodzieży- narybku piłkarskiego.
Górnik Zabrze i Podbeskidzie Bielsko Biała, nie mają w zgłoszonym do rozgrywek zespole, ani jednego swojego wychowanka. Po czterech mają Lechia Gdańsk, Jagielonia Białystok i Zagłębie Lubin. Po dwóch Korona Kielce i Zawisza Bydgoszcz. Pozostałe kluby mają po jednym wychowanku. Dylemat kupić, czy przygotowywać wychylił się zdecydowanie w złą stronę.
Trudno ustalić normy, czy jakieś zasady, ale dla przyzwoitości w każdym klubie powinno występować minimum dwóch wychowanków. Chodzi o to, aby szkolącej się młodzieży dać szansę i nadzieję na grę w ulubionym - swoim klubie.
Budżety klubów - podstawa działalności i egzystencji wachają się w niewyobrażalnych granicach, od diewięciu do stu sześciu milionów złotych.Trzy kluby mają budżet po dwanaćie milionów, pozostałe nieco wyższe. Satysfakcjonujące mają tylko Wisła Kraków - dwadzieścia osiem milionów, Zagłębie Lubin trzydzieści pięć, Lech Poznań czterdzieści pięć i Legia Warszawa owe sto sześć milionów złotych. Łączna kwota budżetów drużyn wynosi 403 miliony złotych. Wielkość średniego budżetu wynosi więc ok. 25 milionów złotych i aż 11 drużyn po cichu wzdycha do tej kwoty.
Wszystkim Klubom i działaczom życzę, aby zmobilizowali swoje wysiłki i znależli sponsorów, gotowych wesprzeć tę małą jak widać grupę społeczxną, dającą nam sporo emocji i radości podczas rozgrywek. Zawodnikom, aby podnosili swoje kwalifikacje, grali czysto i dobrze zarabiali.
WIREK
Jest to blog wszechstronny, opisujący ciekawe zdarzenia z życia codziennego oraz leki i zioła dla poprawy zdrowia.
sobota, 22 lutego 2014
poniedziałek, 17 lutego 2014
"Fajerwerki" na boiska piłkarskie.
Obowiązkowo i zgodnie z nowymi zasadami i przepisami.
Jak się okazuje, same zawody piłkarskie już nie do końca satysfakcjonują kibiców. Mecze bywają nudnawe lub wręcz nudne. Jch pupile są akurat bez formy, grają wykopami od bramki do bramki i jak tu wytrzymać te dwie godziny, skoro na boisku nic ciekawego się nie dzieje.
Spotkania kibiców na stadionach muszą być urozmaicone, oni wręcz tego oczekują!
Oczywiście niczego na siłę i za dużo kibicom narzucać nie można i nie należy. Wszystko oprócz meczu co się dodatkowo będzie działo - muzyka, występy, tańce, konkursy, pokazy sztucznych ogni, musi być wyważone w czasie, mieć podtekst artystyczny, trafiać w aktualne oczekiwania i współgrać z nadchodzącym meczem, bawić kibiców, ale im też zbytnio nie przeszkadzać.
P r o p o n u j ę.
Przed rozpoczęciem każdego meczu, sędziowie i piłkarze obu drużyn, ale bez dzieći, bo to śmieszny i kłopotliwy zwyczaj, wychodzą na boisko piłkarskie, ustawiają się i witają jak dotychczas. Następie wszyscy zawodnicy obu drużyn stają na linii obwodu dużego koła - po tej stronie boiska, którą wybrali lub która im przypadła do gry.
W samym środku koła, fachowi i odpwiedzialni pirotechnicy odpalają jeden, dwa lub maksymalnie trzy pokaźne oryginalne fajerwerki, lub pozorują strzał armatni, błyskawice, grzmoty i ulatniają się. Sędzia czeka aż efekty ognistych pióropuszy znikną i rozpoczyna mecz.
W p r z e r w i e.
W zależności od inwencji i możliwości finansowych gospodarzy organizowane są, krótkie pięciominutowe występy. Śpiewak lub śpiewaczka operowa, czy operetkowa śpiewa arie z aktualnego występu, śpiewa chór /może być nawet chór kibiców/, tańczą młode dziewczęta, występują akrobaci, organizowane są pokazy mody, również bielizny dla kobiet, organizowane są różne konkursy, nawet z małymi nagrodami, pokazy chwytów obronnych, różnego rodzaju walk, skoki wzwyż, skoki przez koła, również fachowo przygotowane fajerwerki itp.i itd..
Pamiętam, jeszcze jak Boruc był piłkarzem Legii, w przerwie meczu został zorganizowany konkurs strzelecki dla zaproszonych, dobrowolnie zgłaszających się z trybun kibiców. Zaproszono dziesięć osób i ich zadaniem było ze środka boiska oddanie strzału na bramkę w której stał Boruc. Nagrodę otrzymywał ten, przez którego kopnięta piłka dotoczy się do bramki lub minie linię boiska obok bramki. No i co? Nikomu to się nie udało, a tak wiele oczekujemy od zawodników. Żeby pokazać, jak to jest, na zakończenie Boruc popisał się wykopem spod bramki i piłka przeleciała w powietrzu trzy czwarte boiska, ale do bramki chyba nie wpadła. Już nie pamiętam.
Różnych ciekawych pomysłów może być bardzo wiele. Generalnie chodzi o urozmaicenie czasu kibicom i odwrócenie ich uwagi od majsterkowania przy racach, fajerwerkach i piwku.
Namawiam i zachęcam Kluby do podjęcia takiego wysiłku. Atrakcyjną oprawę meczu przygotowywuje organizator, ewentualnie z udziałem kibiców, a nie czeka na to, co wymyślą kibice.
WIREK
Jak się okazuje, same zawody piłkarskie już nie do końca satysfakcjonują kibiców. Mecze bywają nudnawe lub wręcz nudne. Jch pupile są akurat bez formy, grają wykopami od bramki do bramki i jak tu wytrzymać te dwie godziny, skoro na boisku nic ciekawego się nie dzieje.
Spotkania kibiców na stadionach muszą być urozmaicone, oni wręcz tego oczekują!
Oczywiście niczego na siłę i za dużo kibicom narzucać nie można i nie należy. Wszystko oprócz meczu co się dodatkowo będzie działo - muzyka, występy, tańce, konkursy, pokazy sztucznych ogni, musi być wyważone w czasie, mieć podtekst artystyczny, trafiać w aktualne oczekiwania i współgrać z nadchodzącym meczem, bawić kibiców, ale im też zbytnio nie przeszkadzać.
P r o p o n u j ę.
Przed rozpoczęciem każdego meczu, sędziowie i piłkarze obu drużyn, ale bez dzieći, bo to śmieszny i kłopotliwy zwyczaj, wychodzą na boisko piłkarskie, ustawiają się i witają jak dotychczas. Następie wszyscy zawodnicy obu drużyn stają na linii obwodu dużego koła - po tej stronie boiska, którą wybrali lub która im przypadła do gry.
W samym środku koła, fachowi i odpwiedzialni pirotechnicy odpalają jeden, dwa lub maksymalnie trzy pokaźne oryginalne fajerwerki, lub pozorują strzał armatni, błyskawice, grzmoty i ulatniają się. Sędzia czeka aż efekty ognistych pióropuszy znikną i rozpoczyna mecz.
W p r z e r w i e.
W zależności od inwencji i możliwości finansowych gospodarzy organizowane są, krótkie pięciominutowe występy. Śpiewak lub śpiewaczka operowa, czy operetkowa śpiewa arie z aktualnego występu, śpiewa chór /może być nawet chór kibiców/, tańczą młode dziewczęta, występują akrobaci, organizowane są pokazy mody, również bielizny dla kobiet, organizowane są różne konkursy, nawet z małymi nagrodami, pokazy chwytów obronnych, różnego rodzaju walk, skoki wzwyż, skoki przez koła, również fachowo przygotowane fajerwerki itp.i itd..
Pamiętam, jeszcze jak Boruc był piłkarzem Legii, w przerwie meczu został zorganizowany konkurs strzelecki dla zaproszonych, dobrowolnie zgłaszających się z trybun kibiców. Zaproszono dziesięć osób i ich zadaniem było ze środka boiska oddanie strzału na bramkę w której stał Boruc. Nagrodę otrzymywał ten, przez którego kopnięta piłka dotoczy się do bramki lub minie linię boiska obok bramki. No i co? Nikomu to się nie udało, a tak wiele oczekujemy od zawodników. Żeby pokazać, jak to jest, na zakończenie Boruc popisał się wykopem spod bramki i piłka przeleciała w powietrzu trzy czwarte boiska, ale do bramki chyba nie wpadła. Już nie pamiętam.
Różnych ciekawych pomysłów może być bardzo wiele. Generalnie chodzi o urozmaicenie czasu kibicom i odwrócenie ich uwagi od majsterkowania przy racach, fajerwerkach i piwku.
Namawiam i zachęcam Kluby do podjęcia takiego wysiłku. Atrakcyjną oprawę meczu przygotowywuje organizator, ewentualnie z udziałem kibiców, a nie czeka na to, co wymyślą kibice.
WIREK
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)