Cztery tysiące stanowisk
Obsadzić się udało
Ale dla ambitnych
To ciągle za mało.
Trzeba jeszcze obsadzić
Jeszcze jedno stanowisko
Aby wreszcie posiadać
Wszystko, wszystko, wszystko
Szefowie przy tym obsadzaniu
Tak się wyczerpali
Że jeszcze jednego stanowiska
Już obsadzić nie zdołali.
Niech z publicznej dyskusji
Jasno to wynika
Na jakie trudności
Władza napotyka.
Postanowili dać pokaz
Jak się to odbywa
Jaki to wysiłek
I co z tego wypływa.
Ten wysoki niesłychanie
Ten za niski jest mój Panie
Ten ma lewy krzywy ząb
Tamten zeza w prawym oku
Ten tylko na fujarce gra
Tamten wszystkie instrumenty zna
Ten ma pustkę w głowie
Tamten z inną partią był po słowie
Ten ma braki językowe
Tamten słaby jest w rozmowie
Ten cebulą zalatuje
Tamten zdrowy się nie czuje
Ten się dobrze w szkole uczył
Tamten po wagarach włóczył
Ten za stary jest Panowie
Tamtemu tylko dziwki w głowie
Ten z kościoła nie wychodzi
Tamten znów po knajpach chodzi
Ten za cienki, ten za gruby
Tamten znów miejscami rudy
Ten ważnego człeka krewny
I jako taki już niepewny
Tamten ma znów charakterek
I nie zechce służyć
Jak mały ratlerek
Ten nie całkiem w nas już wierzy
Tamten oddech ma nieświeży
Żadnego z nich nie wysuwamy
Ale głowy w piasek nie chowamy
Poczekamy, aż z tej ludzkiej toni
Nasz człowiek-Dyrektor, sam się wyłoni.
WIREK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz