Mam wewnętrzną potrzebę podzielenia się z wszystkimi Polakami, ludźmi dobrej woli sprawą konieczności upamiętnienia karygodnej wypowiedzi Prezydenta Stanów Zjednoczonych, pana Baracka Obamy na temat obozów koncentracyjnych w Polsce.
Nie chcę Mu specjalnie dokuczyć, bo błądzenie jest rzeczą ludzką. Taki dostał tekst przemówienia, sam chyba kiepsko zna historię powszechną, więc się nie zastanowił i przeczytał i haniebnie oskarżył Polaków potwornymi zbrodniami względem innych narodowości.
Szukam solidnego porzekadła, przysłowia, które na wieki pokaże kłamstwo i niefrasobliwość Baracka Obamy.
Uważam, że powinniśmy wybrać, wymyślić, ustalić, takie powiedzenie, porzekadło, przysłowie, które będzie nawiązywało do tej wielkiej niezręczności i naszej wielkiej krzywdy zarazem.
Oto jakie porzekadła mnie się nasuwają.
Plecie jak Obama
Truje jak Obama
Zakłamany jak Obama
Nie wie co czyta jak Obama
Czyta jak Obama
Wykształcony jak Obama
Ograniczony jak Obama
Zadufany jak Obama
Pokrętny jak Obama
Wredny jak Obama
Antypolski jak Obama
Błaźni się jak Obama
Mąci jak Obama
Insynuuje jak Obama
Plagiator jak Pbama
Matacz jak Obama
Nic trafniejszego, mniej znanego i trochę bardziej zjadliwego nie przychodzi mi do głowy. Może jednak komuś coś takiego się nasunie i utrwalimy to w formie porzekadła lub przysłowia, które na wieki ośmieszy fałszywe oceny, zakłamanie i brak poczucia odpowiedzialności za swoje słowa oraz brak odwagi dla koniecznego publicznego przeproszenia obrażonych. Pomyślmy trochę.
Jest to blog wszechstronny, opisujący ciekawe zdarzenia z życia codziennego oraz leki i zioła dla poprawy zdrowia.
niedziela, 17 czerwca 2012
sobota, 16 czerwca 2012
Remont mieszkania w bloku.
Pomijam okres czasu bezpośrednio po wprowadzaniu się lokatorów i ich urządzanie się w nowym mieszkaniu. Stukanie. pukanie, wiercenie, szlifowanie rozlegają się bez końca. Ale to wszyscy nawzajem uznajemy za normalny okres przejściowy. Cieszymy się z mieszkania i tego, że inni są też już obok nas.
Prawdziwa gehenna zaczyna się po kilku, czy kilkunastu latach, kiedy to niektórzy lokatorzy z różnych powodów dokonują szerokiej modernizacji, czy przebudowy, którym towarzyszą wyburzenia ścian działowych, wycinanie stalowych ościeżnic, zrywanie glazury i wymiana podłóg.
Wycie pił, wiertarek, szlifierek i huk wibromłotów jest nie do zniesienia, a remont wykonać trzeba. W wysokich blokach często tak bywa, że jeden remont się kończy, a drugi zaczyna. Dla tych, którzy muszą przebywać cały czas w domu, a przeważnie są to niemowlęta lub bardzo już starszawe osoby, jest to wręcz katorga. Co możemy wtedy zrobić. Praktycznie nic! Mój bliski znajomy mieszkał na 17 piętrze w bloku 19 - piętrowym i z tego powodu wyprowadził się do budynku 2-piętrowego
Uważam jednak, że na takie okoliczności powinny być opracowane i ustalone pewne zasady dla przeprowadzających remonty, obowiązujące zresztą w całej Polsce. Może to ustalić Nadzór budowlany, Wspólnoty mieszkaniowe lub Spółdzielnie mieszkaniowe. Być może pewne zasady trzeba będzie wpisać nawet do Prawa Budowlanego.
Remontujący powinni być zobligowani do:
- wcześniejszego powiadomienia wszystkich lokatorów w danej klatce mieszkaniowej o zamierzonym remoncie, jego skali, terminie rozpoczęcia i przewidywanym terminie zakończenia robót
- w przypadku robót wyburzeniowych, wycinania metalowych ościeżnic, wykuwania okienek z kuchni do pokoju, zbijania glazury itp powinna to robić większa ekipa wykonawców, zdolna do wykonania pełnego zakresu tego rodzaju prać w najkrótszym możliwym czasie - nie dłużej niż w ciągu dwóch - max trzech dni.
- szlifowanie podłóg - tylko lekkimi szlifierkami bezpyłowymi
- nie podejmowania prac remontowych o charakterze wyburzeniowym, jeśli na klatce mieszkają niemowlęta do jednego roku życia
Powiadomieni wcześniej lokatorzy o remoncie, mają możliwość na przykład wyjechania na okres remontu lub jego części, a nawet jednoczesnego podjęcia u siebie prac remontowych. Będzie wtedy może głośniej, ale dużo krócej.
Szanujmy się nawzajem, bo to się na dłuższą metę naprawdę opłaca.
Prawdziwa gehenna zaczyna się po kilku, czy kilkunastu latach, kiedy to niektórzy lokatorzy z różnych powodów dokonują szerokiej modernizacji, czy przebudowy, którym towarzyszą wyburzenia ścian działowych, wycinanie stalowych ościeżnic, zrywanie glazury i wymiana podłóg.
Wycie pił, wiertarek, szlifierek i huk wibromłotów jest nie do zniesienia, a remont wykonać trzeba. W wysokich blokach często tak bywa, że jeden remont się kończy, a drugi zaczyna. Dla tych, którzy muszą przebywać cały czas w domu, a przeważnie są to niemowlęta lub bardzo już starszawe osoby, jest to wręcz katorga. Co możemy wtedy zrobić. Praktycznie nic! Mój bliski znajomy mieszkał na 17 piętrze w bloku 19 - piętrowym i z tego powodu wyprowadził się do budynku 2-piętrowego
Uważam jednak, że na takie okoliczności powinny być opracowane i ustalone pewne zasady dla przeprowadzających remonty, obowiązujące zresztą w całej Polsce. Może to ustalić Nadzór budowlany, Wspólnoty mieszkaniowe lub Spółdzielnie mieszkaniowe. Być może pewne zasady trzeba będzie wpisać nawet do Prawa Budowlanego.
Remontujący powinni być zobligowani do:
- wcześniejszego powiadomienia wszystkich lokatorów w danej klatce mieszkaniowej o zamierzonym remoncie, jego skali, terminie rozpoczęcia i przewidywanym terminie zakończenia robót
- w przypadku robót wyburzeniowych, wycinania metalowych ościeżnic, wykuwania okienek z kuchni do pokoju, zbijania glazury itp powinna to robić większa ekipa wykonawców, zdolna do wykonania pełnego zakresu tego rodzaju prać w najkrótszym możliwym czasie - nie dłużej niż w ciągu dwóch - max trzech dni.
- szlifowanie podłóg - tylko lekkimi szlifierkami bezpyłowymi
- nie podejmowania prac remontowych o charakterze wyburzeniowym, jeśli na klatce mieszkają niemowlęta do jednego roku życia
Powiadomieni wcześniej lokatorzy o remoncie, mają możliwość na przykład wyjechania na okres remontu lub jego części, a nawet jednoczesnego podjęcia u siebie prac remontowych. Będzie wtedy może głośniej, ale dużo krócej.
Szanujmy się nawzajem, bo to się na dłuższą metę naprawdę opłaca.
sobota, 9 czerwca 2012
Polska - Grecja
Remis, to dla mnie porażka i przegrana. Nie mogę obok tej sprawy przejść obojętnie, bo zbyt mocno kocham Polskę i zbyt zaangażowany jej kibicuję. Głównie piłce nożnej
Dla mnie winę za porażkę ponosi w pierwszej kolejności pan Smuda, w drugiej piłkarze, a w trzeciej pan Smuda i piłkarze. Dlaczego.Odpowiedź jest bardzo prosta. W ciągu pierwszych 20 minut drużyna mogła prowadzić 3:0, ale nie prowadziła, bo piłkarze nie mają wpojonej żelaznej zasady, że każdy mecz mają wygrać, a nie tylko dobrze grać. Byli zdziwieni, że udało im się kilkakrotnie dość efektownie zaatakować Greków. Po zdobyciu bramki uspokoili się i grali już rozluźnieni, zamiast przyłożyć drugiego gola i wtedy zwalniać grę i popisywać się ładnymi zagraniami we wszystkich kierunkach boiska.
Najsłabszymi zawodnikami w tym meczu byli -w kolejności od najsłabszego.
1.Wojciech Szczęsny. Za jego wypowiedź na temat innego bramkarza-Buruca powinien być usunięty z Kadry.
Siły nadprzyrodzone wiedzą co robią i na początek wyleciał z ważnego meczu za tamtą wypowiedź. Mam
nadzieję, że do Kadry już nie wróci. Za dużo gada, a jak piłkarz dużo gada, to przestaje dobrze grać. Pan
Smuda jednych temperuje, a innym folguje. Zawinił pierwszego gola i w głupi sposób sprowokował
jedenastkę. Dość.
Mam wrażenie, że nie będzie też już w nowym sezonie bramkarzem nr 1 w Arsenale.
2. Jakub Błaszczykowski. Zagrał tylko jako tako na początku meczu. Im dalej tym gorzej.
3. Maciej Rybus. Mało widoczny i mało skuteczny. Zauważany przy złych podaniach piłki.
To najsłabsza trójka. Słabiej niż zwykle grali jeszcze Boenisch i Wasilewski.
Ale dlaczego winien jest głównie Smuda? Ano dlatego, że w przerwie nie dokonał dwóch, trzech niewymuszonych zmian. A powinien to zrobić widząc jak zmęczeni w tej duchocie na stadionie byli niektórzy zawodnicy. Trener Greków to zrobił i wygrał. Pan Smuda powinien wiedzieć, że wchodzący zawodnik po przerwie, wie, że będzie grał tylko 45 minut, a więc nie musi się oszczędzać i gra na pełny gaz. Poza tym odpoczywają najlepsi, sprawdza zamienników, lepiej ich poznaje w czasie odpowiedzialnej gry. Zmiany są motorem zwycięstwa i nowych możliwości, a tak stoimy w miejscu i czekamy na przegrane.
Dla mnie winę za porażkę ponosi w pierwszej kolejności pan Smuda, w drugiej piłkarze, a w trzeciej pan Smuda i piłkarze. Dlaczego.Odpowiedź jest bardzo prosta. W ciągu pierwszych 20 minut drużyna mogła prowadzić 3:0, ale nie prowadziła, bo piłkarze nie mają wpojonej żelaznej zasady, że każdy mecz mają wygrać, a nie tylko dobrze grać. Byli zdziwieni, że udało im się kilkakrotnie dość efektownie zaatakować Greków. Po zdobyciu bramki uspokoili się i grali już rozluźnieni, zamiast przyłożyć drugiego gola i wtedy zwalniać grę i popisywać się ładnymi zagraniami we wszystkich kierunkach boiska.
Najsłabszymi zawodnikami w tym meczu byli -w kolejności od najsłabszego.
1.Wojciech Szczęsny. Za jego wypowiedź na temat innego bramkarza-Buruca powinien być usunięty z Kadry.
Siły nadprzyrodzone wiedzą co robią i na początek wyleciał z ważnego meczu za tamtą wypowiedź. Mam
nadzieję, że do Kadry już nie wróci. Za dużo gada, a jak piłkarz dużo gada, to przestaje dobrze grać. Pan
Smuda jednych temperuje, a innym folguje. Zawinił pierwszego gola i w głupi sposób sprowokował
jedenastkę. Dość.
Mam wrażenie, że nie będzie też już w nowym sezonie bramkarzem nr 1 w Arsenale.
2. Jakub Błaszczykowski. Zagrał tylko jako tako na początku meczu. Im dalej tym gorzej.
3. Maciej Rybus. Mało widoczny i mało skuteczny. Zauważany przy złych podaniach piłki.
To najsłabsza trójka. Słabiej niż zwykle grali jeszcze Boenisch i Wasilewski.
Ale dlaczego winien jest głównie Smuda? Ano dlatego, że w przerwie nie dokonał dwóch, trzech niewymuszonych zmian. A powinien to zrobić widząc jak zmęczeni w tej duchocie na stadionie byli niektórzy zawodnicy. Trener Greków to zrobił i wygrał. Pan Smuda powinien wiedzieć, że wchodzący zawodnik po przerwie, wie, że będzie grał tylko 45 minut, a więc nie musi się oszczędzać i gra na pełny gaz. Poza tym odpoczywają najlepsi, sprawdza zamienników, lepiej ich poznaje w czasie odpowiedzialnej gry. Zmiany są motorem zwycięstwa i nowych możliwości, a tak stoimy w miejscu i czekamy na przegrane.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)