niedziela, 7 kwietnia 2013

Ptaki w zimie umierają patrząc w nasze okna.

Jest zima. Gruba pokrywa śnieżna , odcina ptaki od poszukiwania tego wszystkiego co mogą wydobyć z ziemi i leżącego na ziemi. W miastach ptaki siadają na gałęźiach drzew i bojaźliwie, ale z nadzieją spoglądają w okna. Zamknięte, uchylone, oświetlone lub ciemne. Widzą poruszajacych się ludzi i tuląc się z zimna czekają na jakiś ruch z ich strony. Może znajdą jakieś rozwiazanie, może coś wymyślą, bo jak tylko bezmyślnie coś wyrzucą, to i tak wpadnie to w śnieg i nie da się z tego natychmiast skorzystać.
A w mróz, a szczególnie w mróz i wiatr głód doskwiera szczególnie boleśnie. Coraz mniej siły na dalsze loty w poszukiwaniu gdzieś czegoś do zjedzenia. Oszczędzają siły,siedzą na gałęziach i czekają. 
"Drzewa umierają stojąc', ptaki siedząc na ich gałęziach i patrząc w nasze okna.
A za oknami normalni ludzie, którzy widzą te ptaki, domyślają się, że są głodne, ale są przekonani, że jednak jakoś sobie poradzą. Im samym jest ciepło, mają co jeść, co pić, mają swoje rozrywki - telewizję, towarzystwo znajomych, bliskich. W sumie klawe życie.
Widzimy dwa naturalne światy obok siebie: umierający i żywy, chociaż bardzo bierny, bezmyślny i dlatego okrutny.
Ludzie mogą pomóc w zimie ptakom, ale na masową skalę tego nie robią, nie wiedzą jak, nie chce im się, nie są dostatecznie wrażliwi, a więc są winni z powodu zaniechania skutecznego działania w udzielaniu pomocy, pomocy przed śmiercią bezlitosną i nieodwracalną.
I ptaki i ludzie umierają. Ludzie w lepszych warunkach powoli, ale czas jednak płynie, a skulone ptaki na ich oczach giną, tak jak ginie ludzka wrażliwość  i sumienie na chłód i głód innych.
A może ja sam, a może i Ty wyjdziemy jednak natychmiast z okruchami........................
                                                                                                                         WIREK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz