Cztery tysiące stanowisk
Obsadzić się udało
Ale dla ambitnych
To ciągle za mało.
Trzeba jeszcze obsadzić
Jeszcze jedno stanowisko
Aby wreszcie posiadać
Wszystko, wszystko, wszystko
Szefowie przy tym obsadzaniu
Tak się wyczerpali
Że jeszcze jednego stanowiska
Już obsadzić nie zdołali.
Niech z publicznej dyskusji
Jasno to wynika
Na jakie trudności
Władza napotyka.
Postanowili dać pokaz
Jak się to odbywa
Jaki to wysiłek
I co z tego wypływa.
Ten wysoki niesłychanie
Ten za niski jest mój Panie
Ten ma lewy krzywy ząb
Tamten zeza w prawym oku
Ten tylko na fujarce gra
Tamten wszystkie instrumenty zna
Ten ma pustkę w głowie
Tamten z inną partią był po słowie
Ten ma braki językowe
Tamten słaby jest w rozmowie
Ten cebulą zalatuje
Tamten zdrowy się nie czuje
Ten się dobrze w szkole uczył
Tamten po wagarach włóczył
Ten za stary jest Panowie
Tamtemu tylko dziwki w głowie
Ten z kościoła nie wychodzi
Tamten znów po knajpach chodzi
Ten za cienki, ten za gruby
Tamten znów miejscami rudy
Ten ważnego człeka krewny
I jako taki już niepewny
Tamten ma znów charakterek
I nie zechce służyć
Jak mały ratlerek
Ten nie całkiem w nas już wierzy
Tamten oddech ma nieświeży
Żadnego z nich nie wysuwamy
Ale głowy w piasek nie chowamy
Poczekamy, aż z tej ludzkiej toni
Nasz człowiek-Dyrektor, sam się wyłoni.
WIREK
Jest to blog wszechstronny, opisujący ciekawe zdarzenia z życia codziennego oraz leki i zioła dla poprawy zdrowia.
środa, 11 lutego 2015
niedziela, 25 stycznia 2015
Sumienie a Prawo.
Zacznijmy mówić o sumieniu.
1.Sumienie to zdolność do oceny własnego postępowania. Popełniłem czyn dobry, czy zły. Jestem winny czy nie. A może należy mi się nagroda. Są to odczucia i oceny subiektywne i bardzo indywidualne.
2.Sumienie może być dobre - czyste, głosem Boga w człowieku.
3.Sumienie może być przewrotne - łatwo usprawiedliwiające zło.
4.Sumienie może być błędne - nie pozwalające poszczególnemu człowiekowi na dokonanie właściwej oceny sytuacji.
5.Sumienie może być faryzejskie i zakłamane.
Chociaż tak jak wszystko dane nam jest od Boga, a więc i sumienie- to nie jest ono przez Boga uznane za doskonałe w człowieku i dlatego podlega ono teraz i po śmierci osądowi Bożemu - to znaczy człowiek wraz ze swoim sumieniem.
Nie można więc idealizować sumienia. Nie wolna nam w życiu publicznym kierować się tylko sumieniem, lecz zasadami prawa, opartego lub wyprowadzonego z intencji dobrego sumienia.
Indywidualnie podejmujący decyzję - urzędnik, poborca podatkowy, policjant, sędzia, lekarz nie może kierować się swoim sumieniem / kto wie jakie je ma/, ale tylko przepisami prawa.
Prawo naturalne nie jest do końca poznane, a więc w zależności od człowieka, jego wykształcenia może być naciągane, interpretowane raz trochę w lewo, raz trochę w prawo.
Z tego głównie względu, prawo naturalne nie może być nad prawem stanowionym. Prawo stanowione powinno być oparte na prawie naturalnym, ale jednak konkretnie uściślone. O to powinni zabiegać wszyscy mądrzy ludzie, ale nigdy o to, że ma być ona nad prawem stanowionym.
W wolnym państwie ludzie mogą sobie tworzyć różne związki wyznaniowe, sąsiedzkie, poglądowe, asekuracyjne, ubezpieczeniowe i inne, ale nie mogą one mieć najmniejszego prawa do siłowego oddziaływania na innych w szkole, szpitalu, w urzędzie, czy w każdym innym miejscu.
W silnym Państwie każda próba łamania prawa, powinna być natychmiast unicestwiona i należycie ukarana.
A teraz kilka powiedzonek zaczerpniętych z życia, Księgi Mądrości Narodów, Księgi Przysłów Polskich.
Każdy człowiek kieruje wodę na swój młyn.
Kierowanie się tyko własnym sumieniem jest ucieczką od odpowiedzialności.
Sprawiedliwy jak żydowska waga.
Sędziowie i lekarze zabijają bezkarnie.
Niewolnik zawsze jest winien.
W rozprawach z samym sobą, oskarżycielem sumienie, a obrońcą diabeł.
Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle.
Sprawiedliwość sprawiedliwością, ale racja musi być po naszej stronie.
WIREK
1.Sumienie to zdolność do oceny własnego postępowania. Popełniłem czyn dobry, czy zły. Jestem winny czy nie. A może należy mi się nagroda. Są to odczucia i oceny subiektywne i bardzo indywidualne.
2.Sumienie może być dobre - czyste, głosem Boga w człowieku.
3.Sumienie może być przewrotne - łatwo usprawiedliwiające zło.
4.Sumienie może być błędne - nie pozwalające poszczególnemu człowiekowi na dokonanie właściwej oceny sytuacji.
5.Sumienie może być faryzejskie i zakłamane.
Chociaż tak jak wszystko dane nam jest od Boga, a więc i sumienie- to nie jest ono przez Boga uznane za doskonałe w człowieku i dlatego podlega ono teraz i po śmierci osądowi Bożemu - to znaczy człowiek wraz ze swoim sumieniem.
Nie można więc idealizować sumienia. Nie wolna nam w życiu publicznym kierować się tylko sumieniem, lecz zasadami prawa, opartego lub wyprowadzonego z intencji dobrego sumienia.
Indywidualnie podejmujący decyzję - urzędnik, poborca podatkowy, policjant, sędzia, lekarz nie może kierować się swoim sumieniem / kto wie jakie je ma/, ale tylko przepisami prawa.
Prawo naturalne nie jest do końca poznane, a więc w zależności od człowieka, jego wykształcenia może być naciągane, interpretowane raz trochę w lewo, raz trochę w prawo.
Z tego głównie względu, prawo naturalne nie może być nad prawem stanowionym. Prawo stanowione powinno być oparte na prawie naturalnym, ale jednak konkretnie uściślone. O to powinni zabiegać wszyscy mądrzy ludzie, ale nigdy o to, że ma być ona nad prawem stanowionym.
W wolnym państwie ludzie mogą sobie tworzyć różne związki wyznaniowe, sąsiedzkie, poglądowe, asekuracyjne, ubezpieczeniowe i inne, ale nie mogą one mieć najmniejszego prawa do siłowego oddziaływania na innych w szkole, szpitalu, w urzędzie, czy w każdym innym miejscu.
W silnym Państwie każda próba łamania prawa, powinna być natychmiast unicestwiona i należycie ukarana.
A teraz kilka powiedzonek zaczerpniętych z życia, Księgi Mądrości Narodów, Księgi Przysłów Polskich.
Każdy człowiek kieruje wodę na swój młyn.
Kierowanie się tyko własnym sumieniem jest ucieczką od odpowiedzialności.
Sprawiedliwy jak żydowska waga.
Sędziowie i lekarze zabijają bezkarnie.
Niewolnik zawsze jest winien.
W rozprawach z samym sobą, oskarżycielem sumienie, a obrońcą diabeł.
Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle.
Sprawiedliwość sprawiedliwością, ale racja musi być po naszej stronie.
WIREK
piątek, 23 stycznia 2015
I bezsilność zwyciężymy.
Pies szczeka
Żona czeka
Czas ucieka
Czas trwonimy
Głos tłumimy
Bo tchórzymy
Rządzą głupsi
Ale lepsi
Kaznodzieje
Mówią, mówią
Gadają, gadają
A nic się nie dzieje
Wkrótce w bębny
uderzymy
I bezsilność zwyciężymy.
WIREK
Żona czeka
Czas ucieka
Czas trwonimy
Głos tłumimy
Bo tchórzymy
Rządzą głupsi
Ale lepsi
Kaznodzieje
Mówią, mówią
Gadają, gadają
A nic się nie dzieje
Wkrótce w bębny
uderzymy
I bezsilność zwyciężymy.
WIREK
Patriotyzm po polsku.
Czy w dobie kłótni politycznych o to, kto jest prawdziwym patriotą, można mieć nadzieję na stworzenie jakiegoś ogólnego modelu polskiego patrioty? A może to tylko wymysł romantycznych poetów, a patriotyzm w nowoczesnym wydaniu w ogóle nie istnieje?
Walka ma dwa oblicza.
Z oczywistych powodów w kraju znajdującym się pod zaborami patriotyzm należy rozumieć przede wszystkim jako dążenie do odrodzenia wolnego państwa, a że nie były to czasy, kiedy o dominacji przesądzała siła gospodarcza, to patriotyzm równał się walce narodowowyzwoleńczej. Dzisiejsi patrioci muszą to rozumieć. Mimo, że nasze powstania były beznadziejnie przygotowane, albo kiepsko przeprowadzone, a przede wszystkim skazane z góry na niepowodzenie, były wyrazem wprost rozumianego patriotyzmu. A dziś? Z kim lub z czym można walczyć dziś? Można mieć własne zdanie na temat niezależności Polski, ale trzeba spojrzeć na problem szeroko: nie ma krajów samowystarczalnych, każdy jest z innymi związany na miliony sposobów. Można jednak dążyć do tego, żeby Polska nabierała znaczenia w kontaktach międzynarodowych. Nie robi się już tego przez walkę zbrojną, bo tak naprawdę nie ma z kim jej prowadzić. Walczyć można jednak politycznie i gospodarczo, starając się za wszelką cenę wypromować polskie produkty i polskich przedsiębiorców.
Przykład idzie z góry.
Polskie elity polityczne przepięknie podtrzymują tradycję polskich sejmów Sarmacji, kłótni, podjudzania i kompletnej niemożności dojścia do porozumienia. Fakt, że wciąż spora grupa Polaków identyfikuje się z jednym lub drugim ( lub którymś z kolejnych ) obozem powoduje, że takie szlacheckie napięcia przenoszą na całą rzeczywistość. Zamiast skupiać się na współdziałaniu , czego należałoby oczekiwać od patriotów, skupiamy się najpierw na pokazaniu, że adwersarze patriotami nie są. Stereotyp Polaka kłótliwego, niepokornego, nieskorego do rozsądnej współpracy jest niestety prawdziwy. Kłócimy się o wszystko i w tych nieporozumieniach zbyt łatwo zatracamy poczucie patriotyzmu.
Nie tylko Sarmacja.
Rzeczpospolita szlachecka to okres, w którym kształtowały się różne polskie tradycje. To w nich tak naprawdę kryje się esencja polskości. Mimo, że można na tysiąc sposobów udowodnić, że "Pan Tadeusz" nie spełnia wymogów technicznych epopei, nie sposób nie zgodzić się, że są w nim opisane pewne tradycje i przekonania dawnych Polaków. Może w sposób przerysowany, niemal karykaturalny, ale poniekąd o to chodzi. Tradycja ma to do siebie, że posługuje się wyolbrzymieniem, grubą kreską i jest nieco toporna.
Nie poglądy polityczne decydują o patriotyzmie.
Nikt nie ma monopolu na definiowanie patriotyzmu. Żadna partia polityczna, ani nawet niezawisły sąd. Każdy definiuje patriotyzm po swojemu, mniej lub bardziej liberalnie, mniej lub bardziej ściśle. Wszak dawniej też nie wszyscy patrioci palili się do walki, pomysłów na Polskę było zawsze wiele i to jest właśnie szczyt patriotyzmu- pozwolić na wszystko, co dobre, a jednocześnie nie karać odmienności. Dobro Polski zawsze na pierwszym miejscu, a nasze z Nią powiązane.
Nie okradać, lecz współdziałać w tworzeniu dobrobytu dla wszystkich obywateli.
John F. Kennedy powiedział "Nie pytaj co Twój kraj może zrobić dla Ciebie - zapytaj, co Ty możesz zrobić dla swojego kraju."
WIREK
Walka ma dwa oblicza.
Z oczywistych powodów w kraju znajdującym się pod zaborami patriotyzm należy rozumieć przede wszystkim jako dążenie do odrodzenia wolnego państwa, a że nie były to czasy, kiedy o dominacji przesądzała siła gospodarcza, to patriotyzm równał się walce narodowowyzwoleńczej. Dzisiejsi patrioci muszą to rozumieć. Mimo, że nasze powstania były beznadziejnie przygotowane, albo kiepsko przeprowadzone, a przede wszystkim skazane z góry na niepowodzenie, były wyrazem wprost rozumianego patriotyzmu. A dziś? Z kim lub z czym można walczyć dziś? Można mieć własne zdanie na temat niezależności Polski, ale trzeba spojrzeć na problem szeroko: nie ma krajów samowystarczalnych, każdy jest z innymi związany na miliony sposobów. Można jednak dążyć do tego, żeby Polska nabierała znaczenia w kontaktach międzynarodowych. Nie robi się już tego przez walkę zbrojną, bo tak naprawdę nie ma z kim jej prowadzić. Walczyć można jednak politycznie i gospodarczo, starając się za wszelką cenę wypromować polskie produkty i polskich przedsiębiorców.
Przykład idzie z góry.
Polskie elity polityczne przepięknie podtrzymują tradycję polskich sejmów Sarmacji, kłótni, podjudzania i kompletnej niemożności dojścia do porozumienia. Fakt, że wciąż spora grupa Polaków identyfikuje się z jednym lub drugim ( lub którymś z kolejnych ) obozem powoduje, że takie szlacheckie napięcia przenoszą na całą rzeczywistość. Zamiast skupiać się na współdziałaniu , czego należałoby oczekiwać od patriotów, skupiamy się najpierw na pokazaniu, że adwersarze patriotami nie są. Stereotyp Polaka kłótliwego, niepokornego, nieskorego do rozsądnej współpracy jest niestety prawdziwy. Kłócimy się o wszystko i w tych nieporozumieniach zbyt łatwo zatracamy poczucie patriotyzmu.
Nie tylko Sarmacja.
Rzeczpospolita szlachecka to okres, w którym kształtowały się różne polskie tradycje. To w nich tak naprawdę kryje się esencja polskości. Mimo, że można na tysiąc sposobów udowodnić, że "Pan Tadeusz" nie spełnia wymogów technicznych epopei, nie sposób nie zgodzić się, że są w nim opisane pewne tradycje i przekonania dawnych Polaków. Może w sposób przerysowany, niemal karykaturalny, ale poniekąd o to chodzi. Tradycja ma to do siebie, że posługuje się wyolbrzymieniem, grubą kreską i jest nieco toporna.
Nie poglądy polityczne decydują o patriotyzmie.
Nikt nie ma monopolu na definiowanie patriotyzmu. Żadna partia polityczna, ani nawet niezawisły sąd. Każdy definiuje patriotyzm po swojemu, mniej lub bardziej liberalnie, mniej lub bardziej ściśle. Wszak dawniej też nie wszyscy patrioci palili się do walki, pomysłów na Polskę było zawsze wiele i to jest właśnie szczyt patriotyzmu- pozwolić na wszystko, co dobre, a jednocześnie nie karać odmienności. Dobro Polski zawsze na pierwszym miejscu, a nasze z Nią powiązane.
Nie okradać, lecz współdziałać w tworzeniu dobrobytu dla wszystkich obywateli.
John F. Kennedy powiedział "Nie pytaj co Twój kraj może zrobić dla Ciebie - zapytaj, co Ty możesz zrobić dla swojego kraju."
WIREK
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Żle liczymy głosy - po drugiej turze wyborów.
Ordynacja wyborcza, to nic innego- tylko zbiór przepisów stanowiących prawo wyborcze, które decyduje o sposobie przeprowadzenia wyborów oraz metodzie podziału mandatów, a więc wyłaniania zwycięzców.
W różnych krajach świata obowiązują różne ordynacje wyborcze: większościowa lub proporcjonalna.
W ramach tych dwóch głównych ordynacji, istnieją jeszcze różne odmiany i modyfikacje.
W Polsce zasady prawa wyborczego zawarte są w Kodeksie Wyborczym, który ustala sprawy prawne związane z wszystkimi rodzajami wyborów: prezydenckimi, parlamentarnymi, samorządowymi i do Parlamentu Europejskiego.
Nie wchodząc w szczegóły tworzenia komitetów wyborczych, zgłaszania kandydatów, finansowania, powoływania komisji wyborczych, rozliczania kampanii wyborczych, chcę skupić się tylko na jednym problemie.
Wadliwym w moim pojęciu liczeniu głosów przy wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów.
Jeśli żaden z kandydatów nie uzyska w pierwszej turze wyborów ponad 50% oddanych ważnych głosów, to organizowana jest druga tura wyborów. Wtedy wygrywa ten kandydat, który w drugiej turze wyborów uzyskał większą liczbę głosów od swojego rywala.
I tu według mnie popełniamy bardzo poważny błąd.
Postaram się to przedstawić na przykładzie liczbowym.
Weżmy hipotetyczne miasto w którym uprawnionych do głosowania jest 100 000 osób.
W pierwszej turze wyborów frekwencja wyniosła 50%.
Kandydaci w kolejności uzyskali:
A uzyskał 46%, to jest 23 000 głosów.
B uzyskał 38%, to jest 19 000 głosów.
W drugiej turze wyborów frekwencja wyniosła 35%.
A uzyskał 38%, to jest 13 300 głosów.
B uzyskał 46%, to jest 16 100 głosów.
W sumie w pierszej i drugiej turze wyborów kandydaci uzyskali:
A 23 000 + 13 300 = 36 300 głosów.
B 19 000 + 16 100 = 35 100 głosów.
Według obecnej ordynacji wygrywa kandydat oznaczony literą B, mimo , że w sumie uzyskał mniej głosów niż kandydat oznaczony literą A.
Jest to niesprawiedliwe, bo odrzuca się głosy wyborców z pierwszego głosowania, a to nie powinno mieć miejsca.
Uważam, że warto się chyba zastanowić i nachylić nad wyborem systemu prawidłowego liczenia głosów po dwóch turach wyborów.
WIREK
W różnych krajach świata obowiązują różne ordynacje wyborcze: większościowa lub proporcjonalna.
W ramach tych dwóch głównych ordynacji, istnieją jeszcze różne odmiany i modyfikacje.
W Polsce zasady prawa wyborczego zawarte są w Kodeksie Wyborczym, który ustala sprawy prawne związane z wszystkimi rodzajami wyborów: prezydenckimi, parlamentarnymi, samorządowymi i do Parlamentu Europejskiego.
Nie wchodząc w szczegóły tworzenia komitetów wyborczych, zgłaszania kandydatów, finansowania, powoływania komisji wyborczych, rozliczania kampanii wyborczych, chcę skupić się tylko na jednym problemie.
Wadliwym w moim pojęciu liczeniu głosów przy wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów.
Jeśli żaden z kandydatów nie uzyska w pierwszej turze wyborów ponad 50% oddanych ważnych głosów, to organizowana jest druga tura wyborów. Wtedy wygrywa ten kandydat, który w drugiej turze wyborów uzyskał większą liczbę głosów od swojego rywala.
I tu według mnie popełniamy bardzo poważny błąd.
Postaram się to przedstawić na przykładzie liczbowym.
Weżmy hipotetyczne miasto w którym uprawnionych do głosowania jest 100 000 osób.
W pierwszej turze wyborów frekwencja wyniosła 50%.
Kandydaci w kolejności uzyskali:
A uzyskał 46%, to jest 23 000 głosów.
B uzyskał 38%, to jest 19 000 głosów.
W drugiej turze wyborów frekwencja wyniosła 35%.
A uzyskał 38%, to jest 13 300 głosów.
B uzyskał 46%, to jest 16 100 głosów.
W sumie w pierszej i drugiej turze wyborów kandydaci uzyskali:
A 23 000 + 13 300 = 36 300 głosów.
B 19 000 + 16 100 = 35 100 głosów.
Według obecnej ordynacji wygrywa kandydat oznaczony literą B, mimo , że w sumie uzyskał mniej głosów niż kandydat oznaczony literą A.
Jest to niesprawiedliwe, bo odrzuca się głosy wyborców z pierwszego głosowania, a to nie powinno mieć miejsca.
Uważam, że warto się chyba zastanowić i nachylić nad wyborem systemu prawidłowego liczenia głosów po dwóch turach wyborów.
WIREK
sobota, 6 grudnia 2014
Demokracja wymaga poprawek.
Największą wadą demokratycznych rządów jest stałe dążenie do takiego modelu rządzenia, do którego nie ma już dostępu żaden Obywatel spoza władzy - spoza wybranych.
Wszystko ustalają sami i narzucają ogółowi, który wiele razy z powodu różnych uwarunkowań nie jest zadowolony, ale właśnie w systemie demokratycznym nie ma się do kogo zwrócić.
Każy jest za mały, za mało może, a do wyższych szczebli - brak dostępu.
W minionej epoce, dla każdego Obywatela od dołu do góry dostępny był I sekretarz w gminie, w mieście, w powiecie, który mógł pomóc prawie zawsze w mniejszej sprawie, oprócz oczywiście poprawiania obowiązującej wtedy ideologii.
Teraz mamy Rzecznika Praw Obywatelskich, ale On niewiele może. Moim zdaniem powinien być w randze wicepremiera, bo wtedy dopiero mógby coś zdziałać. Podparty wnioskami Obywateli, mógłby żle funkcjonujących sprowadzać na ziemię do rozwiązywania aktualnych spraw, wyrywać ich z marazmu niemocy i zajmowania się tylko często mglistą i nieosiągalną przyszłością.
Jednocześnie, aby ten system działał sprawniej, każdy Obywatel od góry do dołu, od dziecka do staruszka, musi świadomie i dobrowolnie zaakceptować pewne ograniczenia, związane głównie z prawem i wolą większości. Musimy o tym pamiętać.
Ten system nie jest doskonały, ale obecnie nie ma lepszego. Można go jednak usprawniać w taki sposób, aby równocześnie nie pozwalał na powstawanie klik, korupcji, ignorancji, arogancji i wyniosłości władzy.
Można tego dokonać w delikatny, ale zarazem radykalny sposób, przez szybsze rotacje na każdym stanowisku i szczeblu zarządzania, szczególnie tam, gdzie zwykły człowiek jest zawsze bezsilny.
Szybsza rotacja spowoduje jednocześnie, że znacznie większa liczba osób będzie u władzy, będzie ją lepiej rozumiała, współdziałała i doceniała jej osiągnięcia.
A więc:
Wójt - jedna do dwóch kadencji. Likwidujemy kliki, kumoterstwo i patologie.
Związki zawodowe - jedna do dwóch kadencji. Zmieniamy punkt widzenia, co jest ważniejsze.
Wszelkiego rodzaju związki i organizacje sportowe - jedna do dwóch kadencji. Likwidujemy kurupcje i nastawienie do poszczególnych sportowców /nie dotyczy klubów/.
Spółdzielnie mieszkaniowe - jedna do dwóch kadencji. Likwidujemy kliki, towarzystwa wzajemnej adoracji, zachowawcze działania, korupcje.
Burmistrz, prezydent - dwie do trzech kadencji. Tu dłużej trzeba się uczyć dobrego zarządznia większym majątkiem i większa grupą ludzi. Dwie do trzech kadencji. nigdy dłużej.
Druga tura wyborów nie powinna decydować o wyborze kandydata. Powinna być, ale uzyskane ważne głosy w pierwszej i drugiej turze powinny być sumowane. Zwycięża ten, kto ich w sumie uzyskał więcej.Tylko wtedy wynik wyborów bądzie sprawiedliwy. W nieprawdopodobnym przypadku równej liczby głosów, zwycięża ten kandydat, który w pierwszej turze uzyskał ich więcej, albowiem zwykle w pierwszej turze wiecej osób bierze udział w głosowaniu.
W demokratycznym państwie, dla zwiększenia ładu społecznego Prezydent kraju powinien mieć możliwość natychmiastowego odwołania każdego wybranego, mianowanego, powołanego z każdego stanowiska w administracji i urzędzch państwowych.
WIREK
Wszystko ustalają sami i narzucają ogółowi, który wiele razy z powodu różnych uwarunkowań nie jest zadowolony, ale właśnie w systemie demokratycznym nie ma się do kogo zwrócić.
Każy jest za mały, za mało może, a do wyższych szczebli - brak dostępu.
W minionej epoce, dla każdego Obywatela od dołu do góry dostępny był I sekretarz w gminie, w mieście, w powiecie, który mógł pomóc prawie zawsze w mniejszej sprawie, oprócz oczywiście poprawiania obowiązującej wtedy ideologii.
Teraz mamy Rzecznika Praw Obywatelskich, ale On niewiele może. Moim zdaniem powinien być w randze wicepremiera, bo wtedy dopiero mógby coś zdziałać. Podparty wnioskami Obywateli, mógłby żle funkcjonujących sprowadzać na ziemię do rozwiązywania aktualnych spraw, wyrywać ich z marazmu niemocy i zajmowania się tylko często mglistą i nieosiągalną przyszłością.
Jednocześnie, aby ten system działał sprawniej, każdy Obywatel od góry do dołu, od dziecka do staruszka, musi świadomie i dobrowolnie zaakceptować pewne ograniczenia, związane głównie z prawem i wolą większości. Musimy o tym pamiętać.
Ten system nie jest doskonały, ale obecnie nie ma lepszego. Można go jednak usprawniać w taki sposób, aby równocześnie nie pozwalał na powstawanie klik, korupcji, ignorancji, arogancji i wyniosłości władzy.
Można tego dokonać w delikatny, ale zarazem radykalny sposób, przez szybsze rotacje na każdym stanowisku i szczeblu zarządzania, szczególnie tam, gdzie zwykły człowiek jest zawsze bezsilny.
Szybsza rotacja spowoduje jednocześnie, że znacznie większa liczba osób będzie u władzy, będzie ją lepiej rozumiała, współdziałała i doceniała jej osiągnięcia.
A więc:
Wójt - jedna do dwóch kadencji. Likwidujemy kliki, kumoterstwo i patologie.
Związki zawodowe - jedna do dwóch kadencji. Zmieniamy punkt widzenia, co jest ważniejsze.
Wszelkiego rodzaju związki i organizacje sportowe - jedna do dwóch kadencji. Likwidujemy kurupcje i nastawienie do poszczególnych sportowców /nie dotyczy klubów/.
Spółdzielnie mieszkaniowe - jedna do dwóch kadencji. Likwidujemy kliki, towarzystwa wzajemnej adoracji, zachowawcze działania, korupcje.
Burmistrz, prezydent - dwie do trzech kadencji. Tu dłużej trzeba się uczyć dobrego zarządznia większym majątkiem i większa grupą ludzi. Dwie do trzech kadencji. nigdy dłużej.
Druga tura wyborów nie powinna decydować o wyborze kandydata. Powinna być, ale uzyskane ważne głosy w pierwszej i drugiej turze powinny być sumowane. Zwycięża ten, kto ich w sumie uzyskał więcej.Tylko wtedy wynik wyborów bądzie sprawiedliwy. W nieprawdopodobnym przypadku równej liczby głosów, zwycięża ten kandydat, który w pierwszej turze uzyskał ich więcej, albowiem zwykle w pierwszej turze wiecej osób bierze udział w głosowaniu.
W demokratycznym państwie, dla zwiększenia ładu społecznego Prezydent kraju powinien mieć możliwość natychmiastowego odwołania każdego wybranego, mianowanego, powołanego z każdego stanowiska w administracji i urzędzch państwowych.
WIREK
niedziela, 2 listopada 2014
ZUS przekształcamy w BUS
Emeryci! Zadbajmy wspólnie o fundusze emerytalne, spowodujmy przekształcenie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Bank Ubezpieczeń Społecznych. Widzę to jako pilną konieczność, merytorycznie uzasadnioną pod każdym względem. ZUS musi stać się również bankiem lub kupić bank i włączyć go do swoich struktur.
To jest jedyne prawidłowe rozwiązanie, pozwalające na zaoszczędzenie ogromnych pieniędzy w zasobach finansowych służących do wypłacania emerytur i innych świadczeń.
Komu potrzebne jest takie przekształcenie? Głównie nam! Obecnym i następnym emerytom przychodzącym po nas do tego żródła pieniędzy. Zaraz to uzasadnię.
Wszyscy inni będą przeciwni, że się nie uda, że to za dużo funkcji w jednym miejscu, że to uzależnienie, że pewne ograniczenie, że to na początku może być niewygodne itd, itd...
Wytoczą armaty nabite petardami trudności i niemocy.
Takie rozwiązanie ma następujące zalety:
-Ogromne kwoty pieniędzy w już zorganizowanym BUS-ie przepisywane są tylko na konta emerytów, ale w rzeczywistości pieniądze te nadal pozostają w BUS-ie, bo nie trzeba ich przelewać do żadnego banku.
-Większość emerytów nie pobiera ich natychmiast w pęłnej wysokości z konta. Podejmuje je w miarę potrzeb, a więc leżą teraz w banku, a mogą sobie spokojnie leżeć w BUS-ie, naszym wspólnym emeryckim ubezpieczycielu.
BUS musi być tak zorganizowany, aby nadal w stu procentach był ubezpieczycielem i w stu procentach bankiem.
Może trzymać i gromadzić środki finansowe emerytów na ich kontach, udzielać pożyczek w rozsądnej wysokości, skorelowanej ze znaną wysokością emerytury, czy renty.
Emeryt i każdy ubezpieczony nie mając bliskich - to propozycja do nowej zasady prawnej-może zdecydować o pozostawieniu całej zgromadzonej kwoty w BUS-ie, wspomagając w ten sposób fundusz ubezpieczeń.
Banki praktycznie nie wypłacają emerytom odsetek, a obracają ogromnymi pieniędzmi, praktycznie za darmo, korzystają z nich i zarabiają na nich.
Tę samą rolę może spełniać BUS i zarabiać na fundusz emerytalny, a nie jak banki na milionowe pensje dla Prezesów.
Powołany, czy utworzony BUS będziemy traktować jako naszą wspólną kasę, nasz wspólny interes, z troską , aby nigdy nie zabrakło w nim pieniędzy dla żadnego ubezpieczonego.
W mojej ocenie ZUS jest już obecnie bardzo dobrze przygotowany do takiego przekształcenia. Cała organizacja wypłat i świadczeń pozostaje bez zmian, z tą różnicą, że dokonując przesunięć pieniędzy na konta ubezpieczonych i tak duże kwoty pozostają nadal w BUS-ie.
Każdy ubezpieczony ma konto na którym ewidencjonowane są składki oraz przebieg ubezpieczeń społecznych. Każde konto jest oznaczone numerem ewidencyjnym - PESEL oraz NIP.
ZUS zapewnia rzetelność i kompletność informacji gromadzonych na kontach, tak jak w każdym innym banku.
ZUS posiada osobowość prawną i jest państwową jednostką organizacyjną, a więc może stymulować swój rozwój w kierunku pełniejszej , daleko idącej obsługi ubezpieczonych, zabezpieczając ich należności w ustalonej wysokości, ale łącznie w tańszy sposób dla Państwa niż obecnie.
WIREK
To jest jedyne prawidłowe rozwiązanie, pozwalające na zaoszczędzenie ogromnych pieniędzy w zasobach finansowych służących do wypłacania emerytur i innych świadczeń.
Komu potrzebne jest takie przekształcenie? Głównie nam! Obecnym i następnym emerytom przychodzącym po nas do tego żródła pieniędzy. Zaraz to uzasadnię.
Wszyscy inni będą przeciwni, że się nie uda, że to za dużo funkcji w jednym miejscu, że to uzależnienie, że pewne ograniczenie, że to na początku może być niewygodne itd, itd...
Wytoczą armaty nabite petardami trudności i niemocy.
Takie rozwiązanie ma następujące zalety:
-Ogromne kwoty pieniędzy w już zorganizowanym BUS-ie przepisywane są tylko na konta emerytów, ale w rzeczywistości pieniądze te nadal pozostają w BUS-ie, bo nie trzeba ich przelewać do żadnego banku.
-Większość emerytów nie pobiera ich natychmiast w pęłnej wysokości z konta. Podejmuje je w miarę potrzeb, a więc leżą teraz w banku, a mogą sobie spokojnie leżeć w BUS-ie, naszym wspólnym emeryckim ubezpieczycielu.
BUS musi być tak zorganizowany, aby nadal w stu procentach był ubezpieczycielem i w stu procentach bankiem.
Może trzymać i gromadzić środki finansowe emerytów na ich kontach, udzielać pożyczek w rozsądnej wysokości, skorelowanej ze znaną wysokością emerytury, czy renty.
Emeryt i każdy ubezpieczony nie mając bliskich - to propozycja do nowej zasady prawnej-może zdecydować o pozostawieniu całej zgromadzonej kwoty w BUS-ie, wspomagając w ten sposób fundusz ubezpieczeń.
Banki praktycznie nie wypłacają emerytom odsetek, a obracają ogromnymi pieniędzmi, praktycznie za darmo, korzystają z nich i zarabiają na nich.
Tę samą rolę może spełniać BUS i zarabiać na fundusz emerytalny, a nie jak banki na milionowe pensje dla Prezesów.
Powołany, czy utworzony BUS będziemy traktować jako naszą wspólną kasę, nasz wspólny interes, z troską , aby nigdy nie zabrakło w nim pieniędzy dla żadnego ubezpieczonego.
W mojej ocenie ZUS jest już obecnie bardzo dobrze przygotowany do takiego przekształcenia. Cała organizacja wypłat i świadczeń pozostaje bez zmian, z tą różnicą, że dokonując przesunięć pieniędzy na konta ubezpieczonych i tak duże kwoty pozostają nadal w BUS-ie.
Każdy ubezpieczony ma konto na którym ewidencjonowane są składki oraz przebieg ubezpieczeń społecznych. Każde konto jest oznaczone numerem ewidencyjnym - PESEL oraz NIP.
ZUS zapewnia rzetelność i kompletność informacji gromadzonych na kontach, tak jak w każdym innym banku.
ZUS posiada osobowość prawną i jest państwową jednostką organizacyjną, a więc może stymulować swój rozwój w kierunku pełniejszej , daleko idącej obsługi ubezpieczonych, zabezpieczając ich należności w ustalonej wysokości, ale łącznie w tańszy sposób dla Państwa niż obecnie.
WIREK
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)