piątek, 10 lutego 2012

Oszczędzanie na starość.

Najlepszy system, to oszczędzanie od narodzin do śmierci. Kilka zdań na temat starości. Jest smutna, ale nie do końca beznadziejna. Wprawdzie świat widzi się najczęściej już tylko w oknie, a dni i wieczory spędza się przed telewizorem, komputerem, internetem, czyta książki i w niedzielę jak się uda, idzie się na mszę swietą do kościoła. Nastrój zależy od możliwości finansowych. Im się dłużej żyje, tym się biedniejszym umiera, w dodatku coraz bardziej schorowanym. Słabnie wzrok, słuch, coraz częściej coś wypada z dłoni, bolą kolana, biodra i z trudem się chodzi, szczególnie po schodach.
Zbyt mało odłożonych pieniędzy w okresie pracy, po przejściu na emeryturę znika szybko w ciągu trzech do pięciu lat. Wtedy dopiero zaczyna sie trudne życie. Choroby i ich skutki coraz bardziej dokuczliwe. Zaczynają się ograniczenia i wybory, co kupić - lekarstwa, czy.... Są i radośniejsze chwile, odwiedziny dzieci, ukochanych wnuków, uroczystości rodzinne, święta i nawet towarzyskie spotkania. Przekazujemy skromne upominki, które nie dają już radości obdarowanym i są po części upokarzajace dla staruszków. Mizerna kuchnia, chorych dobija, a zdrowszych powoli niszczy.
Zastanówmy się, czy możemy to zmienić. TAK, TAK, TAK, jeżeli naprawdę będziemy chcieli.
Jeżeli chcemy długo żyć, to wcześniej nasi rodzice za nas i my sami musimy się do tego przygotować.
Sokrates na przykład po skończeniu 70 lat życia, zdrowy na ciele i umyśle, postanowił z premedytacją odejść z tego świata, będąc przekonanym, że na tym drugim duszy będzie lepiej. Po skazaniu go na śmierć - jako wroga ludu, za poglady polityczne i krytykę ówczesnej demokracji, mógł łatwo się wyzwolić z więzienia w którym od wyroku do jego wykonania przesiedział 30 dni. Koledzy odwiedzali go codziennie i przygotowali pewną ucieczkę. Wyśmiewał ich i nie chciał z tego skorzystać. Chciał umrzeć i tak się stało.
My w naszej katolickiej wierze chcemy wytrwać do końca naszych dni. Poprawić swojego losu, będąc już bardzo starymi, bez pomocy bliżnich niestety nie mozemy. Możemy tylko naszym dzieciom i wnukom wskazać drogę, która bezkompromisowo realizowana zapewni im godne  i stabilne życie.
Starożytni Babilończycy systematycznie oszczędzali i byli bogaci. Ich zasadą było przez całe życie odkładanie 10% zarobionych pieniedzy.
Dzisiaj w zasięgu ręki każdego jest coś bardzo prostego i niesłychanie skutecznego, nazwanego przez świat magią, cudem, fenomenem. Jest to system procentu składanego.

 Przykład I. Rodzice co miesiąc regularnie wpłacają na konto dziecka 100 złotych. Po 30 latach, przy wysokim oprocentowaniu 10% na koncie pojawia się kwota ok. 193,00 tysięcy złotych.

Przykład II. Rodzice jednorazowo w pierszym roku życia dziecka wpłacają  3000 zł., a w sześćdziesiątym, przy realnym oprocentowaniu 7% na koncie widnieje kwota okolo 193,00 tys. zł

Przykład III. Rodzice w pierwszym roku życia dziecka zakładają książeczkę oszczędnościową i wpłacają na nią dowolną kwotę. A potem wszyscy zobligowani, wpłacają za pośrednictwem rodziców na to konto z okazjii chrztu, ukończenia pierwszego roku życia, a póżniej 7,10,14, i 18 lat. Koniec z dziwnymi upominkami. Pieniądz robi pieniądz. Takie konto ma główny cel, ale może być traktowane jako własny bank. Można wybierać i bezwzględnie oddawać pieniądze- nie bogacić banków i lombardów. Każda metoda oszczędzania jest dobra. Prawdopodobne kwoty oszczędności, każdy powinien wyliczyć sobie sam, według różnych wariantów i form oszczędzania.

POWODZENIA.                                                                                                  WIREK.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz