piątek, 24 lipca 2015

Jurata przed sezonem.

Jurata - córka Króla Mórz.
Co trzy, cztery lata bywamy w Juracie w drugiej połowie czerwca, głównie dlatego, że jeszcze nie ma upałów, a dodatkowo pobyt jest tańszy. Jurata bardzo powoli zmienia się na lepsze w tych okresach czasu. Jednak pewne zmiany są widoczne. Deptak od morza do zatoki wygląda coraz bardziej po europejsku. Kwietne gazony już o tej porze emanują urokami różnorodnych, fantastycznie zestawionych kolorystycznie kwiatów. Te gazony w małej skali nawiązują do Ciechocinka.
Zamiast niezbyt eleganckich sezonowych budek pojawiły się ładniejsze obiekty, a w nich cukiernie, kawiarnie, bary i lodziarnie. To już jest coś. Niezależnie od pogody można wejść, usiąść, odpocząć i czegoś na siedząco zakosztować.
Idąc od morza w kierunku zatoki, ze zdziwieniem dostrzegamy, że zniknął ośrodek wczasowy "Neptun". A był to przecież najbardziej pożądany obiekt wczasowy w minionej epoce.
Jurata bez Neptuna, to jak stół bez jednej nogi. Ma być wprawdzie na tym terenie wybudowany nowy, duży zespół hotelowy, ale póki co to leży odłogiem duży teren bezpośrednio przy zatoce i molo, które ma około 300 metrów długości i jest bezpłatne.
Dobrym nowym rozwiązaniem jest ułożenie szerokiego chodnika i ścieżki rowerowej po stronie zatoki od ul. Sosnowej do mola i jeszcze kawałek dalej./ ok. 500m/. Ustawione nowe eleganckie ławki i funkcjonalne kosze na odpady dopełniają możliwości różnego rodzaju odpoczynku- opalanie, spacer, jazda rowerem, gokartem, a wszyscy mają możliwość obserwowania od kilkunastu do kilkudziesięciu surfujących lub żeglujących na zatoce.
W Juracie najważniejsze są jednak spacery od zatoki do morza i z powrotem.
 Na deptaku w tym okresie przeważają starsze pary w sumie wieku od 150 do 180 lat i więcej. Idą wolno trzymając się za ręce lub podpierają się laskami, kulami, kijkami często narciarskimi, bez kółka śniegowego. Wydają się szczęśliwymi ludźmi, mimo swojego wieku i różnych dolegliwości.
Zdarzają się i single płci obojga. Każdego starszego mężczyznę można poznać z tyłu, według długości spodni. Osiemdziesięciolatkom widać jeszcze kawałek obcasa, ale dziewięćdziesięciolatkowie spodniami zamiatają już chodnik. Trafiają się też panie, które wypadły z formy - piersi sięgają im do brzucha, a brzuch do kolan. Poderwanie więc kogoś fajnego w tym okresie jest trudne. Jest chłodno, nikt się nie opala, nie kusi. Jurata jeszcze drzemie przed sezonem i gorączkowo się do niego przygotowuje, który tutaj rozpoczyna się po zakończeniu roku szkolnego. Widać to na każdym kroku, porządkuje posesje, ozdabia je kwiatami, przytwierdza ogłoszenia - pokoje gościnne, wolne pokoje, apartamenty sprzedam lub wynajmę i wiele innych tego rodzaju. Jurata może poszczycić się Parkiem Linowym i dużym terenowo, dobrze położonym Campingiem. Wszechobecna zieleń, urokliwe pensjonaty i hotele zapewniają możliwość dowolnie zaplanowanego wypoczynku. Zobaczymy, co się zmieni za trzy lata.
                                                                                                                               WIREK

sobota, 18 kwietnia 2015

Trenerska Karuzela

Piłka nożna.

Gdy któraś drużyna źle gra
To znaczy trenera słabego ma
Zawodnicy zawsze dobrze grają
No, a jeśli przegrywają
To jasne, że złego trenera mają.

           Źle ich do sezonu przygotował
           Źle rozpoznał przeciwnika
           Źle ich przed meczem usposobił
           Źle kryć kazał napastnika
           Nie powiedział kogo na boisku,
           skosić mają, bo inaczej nie wygrają.

Bezładnie biegają, strasznie przeklinają
Przyjąć piłki nie potrafią
O większą forsę się upominają
Chociaż kiepsko i leniwie grają
Przeciwnika często faulują
A za to trenera - dobrze wykopują.

            A trenerzy krążą jak na karuzeli
            Tu mu podziękowali-tam zaraz przyjęli
            By być dobrze z zawodnikami
            Wymagania obniżają
            I tak wszyscy grają, grają, grają
            A piłkę, lekko z tyłu mają. 

                                                                                                              WIREK

środa, 11 lutego 2015

Wybieramy DYREKTORA.

Cztery tysiące stanowisk
Obsadzić się udało
Ale dla ambitnych
To ciągle za mało.
         Trzeba jeszcze obsadzić
         Jeszcze jedno stanowisko
         Aby wreszcie posiadać
         Wszystko, wszystko, wszystko
Szefowie przy tym obsadzaniu
Tak się wyczerpali
Że jeszcze jednego stanowiska
Już obsadzić nie zdołali.
          Niech z publicznej dyskusji
          Jasno to wynika
          Na jakie trudności
          Władza napotyka.
Postanowili dać pokaz
Jak się to odbywa
Jaki to wysiłek
I co z tego wypływa.

           Ten wysoki niesłychanie
           Ten za niski jest mój Panie
           Ten ma lewy krzywy ząb
           Tamten zeza w prawym oku
           Ten tylko na fujarce gra
           Tamten wszystkie instrumenty zna
           Ten ma pustkę w głowie
           Tamten z inną partią był po słowie
           Ten ma braki językowe
           Tamten słaby jest w rozmowie
           Ten cebulą zalatuje
           Tamten zdrowy się nie czuje
           Ten się dobrze w szkole uczył
           Tamten po wagarach włóczył
           Ten za stary jest Panowie
           Tamtemu tylko dziwki w głowie    
           Ten z kościoła nie wychodzi
           Tamten znów po knajpach chodzi
           Ten za cienki, ten za gruby
           Tamten znów miejscami rudy
           Ten ważnego człeka krewny
            I jako taki już niepewny
           Tamten ma znów charakterek
           I nie zechce służyć
           Jak mały ratlerek
           Ten nie całkiem w nas już wierzy
           Tamten oddech ma nieświeży
Żadnego z nich nie wysuwamy
Ale głowy w piasek nie chowamy
Poczekamy, aż z tej ludzkiej toni
Nasz człowiek-Dyrektor, sam się wyłoni.    
                                                                                                   WIREK

niedziela, 25 stycznia 2015

Sumienie a Prawo.

Zacznijmy mówić o sumieniu.
1.Sumienie to zdolność do oceny własnego postępowania. Popełniłem czyn dobry, czy zły. Jestem winny czy nie. A może należy mi się nagroda. Są to odczucia i oceny subiektywne i bardzo indywidualne.
2.Sumienie może być dobre -  czyste,  głosem Boga w człowieku.
3.Sumienie może być przewrotne - łatwo usprawiedliwiające zło.
4.Sumienie może być błędne - nie pozwalające poszczególnemu człowiekowi na dokonanie właściwej oceny sytuacji.
5.Sumienie może być faryzejskie i zakłamane.
Chociaż tak jak wszystko dane nam jest od Boga, a więc i sumienie- to nie jest ono przez Boga uznane za doskonałe w człowieku i dlatego podlega ono teraz i po śmierci osądowi Bożemu - to znaczy człowiek wraz ze swoim sumieniem.
Nie można więc idealizować sumienia. Nie wolna nam w życiu publicznym kierować się tylko sumieniem, lecz zasadami prawa, opartego lub wyprowadzonego z intencji dobrego sumienia.
Indywidualnie podejmujący decyzję - urzędnik, poborca podatkowy, policjant, sędzia, lekarz nie może kierować się swoim sumieniem / kto wie jakie je ma/, ale tylko przepisami prawa.
Prawo naturalne nie jest do końca poznane, a więc w zależności od człowieka, jego wykształcenia może być naciągane, interpretowane raz trochę w lewo, raz trochę w prawo.
Z tego głównie względu, prawo naturalne nie może być nad prawem stanowionym. Prawo stanowione powinno być oparte na prawie naturalnym, ale jednak konkretnie uściślone. O to powinni zabiegać wszyscy mądrzy ludzie, ale nigdy o to, że ma być ona nad prawem stanowionym.
W wolnym państwie ludzie mogą sobie tworzyć różne związki wyznaniowe, sąsiedzkie, poglądowe, asekuracyjne, ubezpieczeniowe i inne, ale nie mogą one  mieć najmniejszego prawa do siłowego oddziaływania na innych w szkole, szpitalu, w urzędzie, czy w każdym innym miejscu.
W silnym Państwie każda próba łamania prawa, powinna być natychmiast unicestwiona i należycie ukarana.
A teraz kilka powiedzonek zaczerpniętych z życia, Księgi Mądrości Narodów, Księgi Przysłów Polskich.
Każdy człowiek kieruje wodę na swój młyn.
Kierowanie się tyko własnym sumieniem jest ucieczką od odpowiedzialności.
Sprawiedliwy jak żydowska waga.
Sędziowie i lekarze zabijają bezkarnie.
Niewolnik zawsze jest winien.
W rozprawach z samym sobą, oskarżycielem sumienie, a obrońcą diabeł.
Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle.
Sprawiedliwość sprawiedliwością, ale racja musi być po naszej stronie.
                                                                                                                                         WIREK

piątek, 23 stycznia 2015

I bezsilność zwyciężymy.

Pies  szczeka
Żona czeka
Czas ucieka

Czas  trwonimy
Głos  tłumimy
Bo tchórzymy

Rządzą  głupsi
Ale  lepsi
Kaznodzieje

Mówią, mówią
Gadają, gadają
A nic się nie dzieje

Wkrótce w bębny
uderzymy
I bezsilność zwyciężymy.

          WIREK

Patriotyzm po polsku.

Czy w dobie kłótni politycznych o to, kto jest prawdziwym patriotą, można mieć nadzieję na stworzenie jakiegoś ogólnego modelu polskiego patrioty? A może to tylko wymysł romantycznych poetów, a patriotyzm w nowoczesnym wydaniu w ogóle nie istnieje?

Walka ma dwa oblicza.

Z oczywistych powodów w kraju znajdującym się pod zaborami patriotyzm należy rozumieć przede wszystkim jako dążenie do odrodzenia wolnego państwa, a że nie były to czasy, kiedy o dominacji przesądzała siła gospodarcza, to patriotyzm równał się walce narodowowyzwoleńczej. Dzisiejsi patrioci muszą to rozumieć. Mimo, że nasze powstania były beznadziejnie przygotowane, albo kiepsko przeprowadzone, a przede wszystkim skazane z góry na niepowodzenie, były wyrazem wprost rozumianego patriotyzmu. A dziś? Z kim lub z czym można walczyć dziś? Można mieć własne zdanie na temat niezależności Polski, ale trzeba spojrzeć na problem szeroko: nie ma krajów samowystarczalnych, każdy jest z innymi związany na miliony sposobów. Można jednak dążyć do tego, żeby Polska nabierała znaczenia w kontaktach międzynarodowych. Nie robi się już tego przez walkę zbrojną, bo tak naprawdę nie ma z kim jej prowadzić. Walczyć można jednak politycznie i gospodarczo, starając się za wszelką cenę wypromować polskie produkty i polskich przedsiębiorców.

Przykład idzie z góry.

Polskie elity polityczne przepięknie podtrzymują tradycję polskich sejmów Sarmacji, kłótni, podjudzania i kompletnej niemożności dojścia do porozumienia. Fakt, że wciąż spora grupa Polaków identyfikuje się z jednym lub drugim ( lub którymś z kolejnych ) obozem powoduje, że takie szlacheckie napięcia przenoszą na całą rzeczywistość. Zamiast skupiać się na współdziałaniu , czego należałoby oczekiwać od patriotów, skupiamy się najpierw na pokazaniu, że adwersarze patriotami nie są. Stereotyp Polaka kłótliwego, niepokornego, nieskorego do rozsądnej współpracy jest niestety prawdziwy. Kłócimy się o wszystko i w tych nieporozumieniach zbyt łatwo zatracamy poczucie patriotyzmu.

Nie tylko Sarmacja.

Rzeczpospolita szlachecka to okres, w którym kształtowały się różne polskie tradycje. To w nich tak naprawdę kryje się esencja polskości. Mimo, że można na tysiąc sposobów udowodnić, że "Pan Tadeusz" nie spełnia wymogów technicznych epopei, nie sposób nie zgodzić się, że są w nim opisane pewne tradycje i przekonania dawnych Polaków. Może w sposób przerysowany, niemal karykaturalny, ale poniekąd o to chodzi. Tradycja ma to do siebie, że posługuje się wyolbrzymieniem, grubą kreską i jest nieco toporna.

Nie poglądy polityczne decydują o patriotyzmie.

Nikt nie ma monopolu na definiowanie patriotyzmu. Żadna partia polityczna, ani nawet niezawisły sąd. Każdy definiuje patriotyzm po swojemu, mniej lub bardziej liberalnie, mniej lub bardziej ściśle. Wszak dawniej też nie wszyscy patrioci palili się do walki, pomysłów na Polskę było zawsze wiele i to jest właśnie szczyt patriotyzmu- pozwolić na wszystko, co dobre, a jednocześnie nie karać odmienności. Dobro Polski zawsze na pierwszym miejscu, a nasze z Nią powiązane.
Nie okradać, lecz współdziałać w tworzeniu dobrobytu dla wszystkich obywateli.
John F. Kennedy powiedział "Nie pytaj co Twój kraj może zrobić dla Ciebie - zapytaj, co Ty możesz zrobić dla swojego kraju."

                                                                                                                           WIREK

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Żle liczymy głosy - po drugiej turze wyborów.

Ordynacja wyborcza, to nic innego- tylko zbiór przepisów stanowiących prawo wyborcze, które decyduje o sposobie przeprowadzenia wyborów oraz metodzie podziału mandatów, a więc wyłaniania zwycięzców.
W różnych krajach świata obowiązują różne ordynacje wyborcze: większościowa lub proporcjonalna.
W ramach tych dwóch głównych ordynacji, istnieją jeszcze różne odmiany i modyfikacje.
W Polsce zasady prawa wyborczego zawarte są w Kodeksie Wyborczym, który ustala sprawy prawne związane z wszystkimi rodzajami wyborów: prezydenckimi, parlamentarnymi, samorządowymi i do Parlamentu Europejskiego.
Nie wchodząc w szczegóły tworzenia komitetów wyborczych, zgłaszania kandydatów, finansowania, powoływania komisji wyborczych, rozliczania kampanii wyborczych, chcę skupić się tylko na jednym problemie.
Wadliwym w moim pojęciu liczeniu głosów przy wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów.
Jeśli żaden z kandydatów nie uzyska w pierwszej turze wyborów ponad 50% oddanych ważnych głosów, to organizowana jest druga tura wyborów. Wtedy wygrywa ten kandydat, który w drugiej turze wyborów uzyskał większą liczbę głosów od swojego rywala.
I tu według mnie popełniamy bardzo poważny błąd.
Postaram się to przedstawić na przykładzie liczbowym.
Weżmy hipotetyczne miasto w którym uprawnionych do głosowania jest  100 000 osób.
W pierwszej turze wyborów frekwencja wyniosła 50%.
Kandydaci w kolejności uzyskali:
A  uzyskał 46%, to jest 23 000 głosów.
B  uzyskał 38%, to jest 19 000 głosów.
W drugiej turze wyborów frekwencja wyniosła  35%.
A  uzyskał 38%, to jest 13 300 głosów.
B  uzyskał 46%, to jest 16 100 głosów.
W sumie w pierszej i drugiej turze wyborów kandydaci uzyskali:
A  23 000 + 13 300 = 36 300 głosów.
B  19 000 + 16 100 = 35 100 głosów.
Według obecnej ordynacji wygrywa kandydat oznaczony literą B, mimo , że w sumie uzyskał mniej głosów niż kandydat oznaczony literą A.
Jest to niesprawiedliwe, bo odrzuca się głosy wyborców z pierwszego głosowania, a to nie powinno mieć miejsca.
Uważam, że warto się chyba zastanowić i nachylić nad wyborem systemu prawidłowego liczenia głosów po dwóch turach wyborów.
                                                                                                                               WIREK