Prasa donosi, że opracowywany jest projekt ustawy dotyczący spółdzielni mieszkaniowych, który ma wprowadzić wiele zmian i ułatwień dla spółdzielców. Zasad działania spółdzielni drobnymi zmianami, nie da się poprawić. Tu potrzebne są radykalne zmiany - przekształcenie spółdzielni tam, gdzie to jest możliwe we Wspólnoty Mieszkaniowe lub ich likwidacja i przejęcie mienia likwidowanych spółdzielni przez gminy. Drugi wariant, to zasadnicza zmiana działania. Musi zaistnieć nowa ustawa. Z kosmetycznymi poprawkami dajmy sobie spokój.
Przytoczę teraz kilka opinii i wypowiedzi zebranych z prasy i internetu.
Spółdzielnie mieszkaniowe stanowią "państwo w państwie", kolesie sprawdzają kolesiów. Rady Nadzorcze są na usługach prezesów. Dla prezesów praca w spółdzielni, to prawdziwe eldorado. Przetargi ustawione. Kumoterstwo i traktowanie miejsca pracy,jako prywatnego folwarku. Fałszywe wybory na następną kadencję. Jawna korupcja. Dlaczego prawo nie jest zmieniane. Ludzie oni na nas żerują, a my musimy zanieść ostatnie grosze do spółdzielni, żeby prezes żył w luksusie. Prokurator powinien prześwietlić prezesów.
Moim zdaniem jest kilka powodów wszelkiego zła występującego w spółdzielniach. Wszystkie powinny być wyeliminowane w nowej ustawie. Złym rozwiązaniem w praktyce okazała się trój władza, którą w spółdzielniach stanowi - Walne Zgromadzenie /WZ/, Rada Nadzorcza /RN/, Zarząd /Z/.
WZ jest najwyższym organem spółdzielni, ale może podejmować uchwały jedynie w sprawach objętych porządkiem obrad - ustalonym najczęściej 21 dni temu. Najważniejszy organ, ma więc odebraną władzę w sprawach bieżących. Prawo spółdzielcze w art. 41 stwierdza, że uchwały podejmowane są zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy upragnionych do głosowania, chyba że ustawa lub statut stanowią inaczej. I tu właśnie jest pies pogrzebany. Leży przede mną statut zarejestrowany przez Sąd Rejonowy i obowiązujący od 2008 roku, który w tej kwestii zawiera następujące postanowieni - "WZ jest ważne niezależnie od liczby obecnych na nim członków spółdzielni", a dalej - uchwały WZ obowiązują wszystkich członków spółdzielni oraz wszystkie jej organy. To rozwiązanie usankcjonowane przez prawo, umożliwia powstawanie klik, dowolne manipulowanie i sterowanie wszystkimi organami przez prezesów. Kilkanaście procent głosów na WZ ma dotyczyć i obowiązywać 100% członków danej spółdzielni.
WNIOSEK I. Należy przywrócić wymóg poparcia danej uchwały przez minimum 51% rzeczywistych członków spółdzielni. Głosy można zbierać tak jak we Wspólnotach.
WNIOSEK II. W nowej ustawie należy zlikwidować RN. Zlikwidowanie RN zwiąże Zarząd z WZ, a więc ze spółdzielcami, bo nikt już ich w niczym, wbrew ich woli wyręczał nie będzie.
WNIOSEK III. Prezesa powinno powoływać i odwoływać WZ i ustalać dla niego stosowne wynagrodzenie.
WNIOSEK IV. Prezes powinien mieć przygotowanie zawodowe do pełnienia takiej funkcji, a więc posiadać licencję zarządcy nieruchomości lub pośrednika w obrocie nieruchomościami. Raz na zawsze trzeba skończyć z amatorstwem w spółdzielniach mieszkaniowych, bo to jedna z przyczyn różnych nieprawidłowości.
WNIOSEK V. W przypadku, gdy w danej spółdzielni uwłaszczyła się ponad połowa spółdzielców i skupiają w sobie większość majątku z mocy prawa, bez żadnej alternatywy powstaje Wspólnota Mieszkaniowa, która jest nowoczesną formą zarządzania zasobami mieszkaniowymi.
WNIOSEK VI. Koniecznie trzeba wprowadzić przepis stanowiący o tym, że nie udzielenie Zarządowi absolutorium na WZ, jest równoznaczne z jego w tym momencie odwołaniem.
Jest to blog wszechstronny, opisujący ciekawe zdarzenia z życia codziennego oraz leki i zioła dla poprawy zdrowia.
niedziela, 22 lipca 2012
niedziela, 17 czerwca 2012
Plecie jak Obama.
Mam wewnętrzną potrzebę podzielenia się z wszystkimi Polakami, ludźmi dobrej woli sprawą konieczności upamiętnienia karygodnej wypowiedzi Prezydenta Stanów Zjednoczonych, pana Baracka Obamy na temat obozów koncentracyjnych w Polsce.
Nie chcę Mu specjalnie dokuczyć, bo błądzenie jest rzeczą ludzką. Taki dostał tekst przemówienia, sam chyba kiepsko zna historię powszechną, więc się nie zastanowił i przeczytał i haniebnie oskarżył Polaków potwornymi zbrodniami względem innych narodowości.
Szukam solidnego porzekadła, przysłowia, które na wieki pokaże kłamstwo i niefrasobliwość Baracka Obamy.
Uważam, że powinniśmy wybrać, wymyślić, ustalić, takie powiedzenie, porzekadło, przysłowie, które będzie nawiązywało do tej wielkiej niezręczności i naszej wielkiej krzywdy zarazem.
Oto jakie porzekadła mnie się nasuwają.
Plecie jak Obama
Truje jak Obama
Zakłamany jak Obama
Nie wie co czyta jak Obama
Czyta jak Obama
Wykształcony jak Obama
Ograniczony jak Obama
Zadufany jak Obama
Pokrętny jak Obama
Wredny jak Obama
Antypolski jak Obama
Błaźni się jak Obama
Mąci jak Obama
Insynuuje jak Obama
Plagiator jak Pbama
Matacz jak Obama
Nic trafniejszego, mniej znanego i trochę bardziej zjadliwego nie przychodzi mi do głowy. Może jednak komuś coś takiego się nasunie i utrwalimy to w formie porzekadła lub przysłowia, które na wieki ośmieszy fałszywe oceny, zakłamanie i brak poczucia odpowiedzialności za swoje słowa oraz brak odwagi dla koniecznego publicznego przeproszenia obrażonych. Pomyślmy trochę.
Nie chcę Mu specjalnie dokuczyć, bo błądzenie jest rzeczą ludzką. Taki dostał tekst przemówienia, sam chyba kiepsko zna historię powszechną, więc się nie zastanowił i przeczytał i haniebnie oskarżył Polaków potwornymi zbrodniami względem innych narodowości.
Szukam solidnego porzekadła, przysłowia, które na wieki pokaże kłamstwo i niefrasobliwość Baracka Obamy.
Uważam, że powinniśmy wybrać, wymyślić, ustalić, takie powiedzenie, porzekadło, przysłowie, które będzie nawiązywało do tej wielkiej niezręczności i naszej wielkiej krzywdy zarazem.
Oto jakie porzekadła mnie się nasuwają.
Plecie jak Obama
Truje jak Obama
Zakłamany jak Obama
Nie wie co czyta jak Obama
Czyta jak Obama
Wykształcony jak Obama
Ograniczony jak Obama
Zadufany jak Obama
Pokrętny jak Obama
Wredny jak Obama
Antypolski jak Obama
Błaźni się jak Obama
Mąci jak Obama
Insynuuje jak Obama
Plagiator jak Pbama
Matacz jak Obama
Nic trafniejszego, mniej znanego i trochę bardziej zjadliwego nie przychodzi mi do głowy. Może jednak komuś coś takiego się nasunie i utrwalimy to w formie porzekadła lub przysłowia, które na wieki ośmieszy fałszywe oceny, zakłamanie i brak poczucia odpowiedzialności za swoje słowa oraz brak odwagi dla koniecznego publicznego przeproszenia obrażonych. Pomyślmy trochę.
sobota, 16 czerwca 2012
Remont mieszkania w bloku.
Pomijam okres czasu bezpośrednio po wprowadzaniu się lokatorów i ich urządzanie się w nowym mieszkaniu. Stukanie. pukanie, wiercenie, szlifowanie rozlegają się bez końca. Ale to wszyscy nawzajem uznajemy za normalny okres przejściowy. Cieszymy się z mieszkania i tego, że inni są też już obok nas.
Prawdziwa gehenna zaczyna się po kilku, czy kilkunastu latach, kiedy to niektórzy lokatorzy z różnych powodów dokonują szerokiej modernizacji, czy przebudowy, którym towarzyszą wyburzenia ścian działowych, wycinanie stalowych ościeżnic, zrywanie glazury i wymiana podłóg.
Wycie pił, wiertarek, szlifierek i huk wibromłotów jest nie do zniesienia, a remont wykonać trzeba. W wysokich blokach często tak bywa, że jeden remont się kończy, a drugi zaczyna. Dla tych, którzy muszą przebywać cały czas w domu, a przeważnie są to niemowlęta lub bardzo już starszawe osoby, jest to wręcz katorga. Co możemy wtedy zrobić. Praktycznie nic! Mój bliski znajomy mieszkał na 17 piętrze w bloku 19 - piętrowym i z tego powodu wyprowadził się do budynku 2-piętrowego
Uważam jednak, że na takie okoliczności powinny być opracowane i ustalone pewne zasady dla przeprowadzających remonty, obowiązujące zresztą w całej Polsce. Może to ustalić Nadzór budowlany, Wspólnoty mieszkaniowe lub Spółdzielnie mieszkaniowe. Być może pewne zasady trzeba będzie wpisać nawet do Prawa Budowlanego.
Remontujący powinni być zobligowani do:
- wcześniejszego powiadomienia wszystkich lokatorów w danej klatce mieszkaniowej o zamierzonym remoncie, jego skali, terminie rozpoczęcia i przewidywanym terminie zakończenia robót
- w przypadku robót wyburzeniowych, wycinania metalowych ościeżnic, wykuwania okienek z kuchni do pokoju, zbijania glazury itp powinna to robić większa ekipa wykonawców, zdolna do wykonania pełnego zakresu tego rodzaju prać w najkrótszym możliwym czasie - nie dłużej niż w ciągu dwóch - max trzech dni.
- szlifowanie podłóg - tylko lekkimi szlifierkami bezpyłowymi
- nie podejmowania prac remontowych o charakterze wyburzeniowym, jeśli na klatce mieszkają niemowlęta do jednego roku życia
Powiadomieni wcześniej lokatorzy o remoncie, mają możliwość na przykład wyjechania na okres remontu lub jego części, a nawet jednoczesnego podjęcia u siebie prac remontowych. Będzie wtedy może głośniej, ale dużo krócej.
Szanujmy się nawzajem, bo to się na dłuższą metę naprawdę opłaca.
Prawdziwa gehenna zaczyna się po kilku, czy kilkunastu latach, kiedy to niektórzy lokatorzy z różnych powodów dokonują szerokiej modernizacji, czy przebudowy, którym towarzyszą wyburzenia ścian działowych, wycinanie stalowych ościeżnic, zrywanie glazury i wymiana podłóg.
Wycie pił, wiertarek, szlifierek i huk wibromłotów jest nie do zniesienia, a remont wykonać trzeba. W wysokich blokach często tak bywa, że jeden remont się kończy, a drugi zaczyna. Dla tych, którzy muszą przebywać cały czas w domu, a przeważnie są to niemowlęta lub bardzo już starszawe osoby, jest to wręcz katorga. Co możemy wtedy zrobić. Praktycznie nic! Mój bliski znajomy mieszkał na 17 piętrze w bloku 19 - piętrowym i z tego powodu wyprowadził się do budynku 2-piętrowego
Uważam jednak, że na takie okoliczności powinny być opracowane i ustalone pewne zasady dla przeprowadzających remonty, obowiązujące zresztą w całej Polsce. Może to ustalić Nadzór budowlany, Wspólnoty mieszkaniowe lub Spółdzielnie mieszkaniowe. Być może pewne zasady trzeba będzie wpisać nawet do Prawa Budowlanego.
Remontujący powinni być zobligowani do:
- wcześniejszego powiadomienia wszystkich lokatorów w danej klatce mieszkaniowej o zamierzonym remoncie, jego skali, terminie rozpoczęcia i przewidywanym terminie zakończenia robót
- w przypadku robót wyburzeniowych, wycinania metalowych ościeżnic, wykuwania okienek z kuchni do pokoju, zbijania glazury itp powinna to robić większa ekipa wykonawców, zdolna do wykonania pełnego zakresu tego rodzaju prać w najkrótszym możliwym czasie - nie dłużej niż w ciągu dwóch - max trzech dni.
- szlifowanie podłóg - tylko lekkimi szlifierkami bezpyłowymi
- nie podejmowania prac remontowych o charakterze wyburzeniowym, jeśli na klatce mieszkają niemowlęta do jednego roku życia
Powiadomieni wcześniej lokatorzy o remoncie, mają możliwość na przykład wyjechania na okres remontu lub jego części, a nawet jednoczesnego podjęcia u siebie prac remontowych. Będzie wtedy może głośniej, ale dużo krócej.
Szanujmy się nawzajem, bo to się na dłuższą metę naprawdę opłaca.
sobota, 9 czerwca 2012
Polska - Grecja
Remis, to dla mnie porażka i przegrana. Nie mogę obok tej sprawy przejść obojętnie, bo zbyt mocno kocham Polskę i zbyt zaangażowany jej kibicuję. Głównie piłce nożnej
Dla mnie winę za porażkę ponosi w pierwszej kolejności pan Smuda, w drugiej piłkarze, a w trzeciej pan Smuda i piłkarze. Dlaczego.Odpowiedź jest bardzo prosta. W ciągu pierwszych 20 minut drużyna mogła prowadzić 3:0, ale nie prowadziła, bo piłkarze nie mają wpojonej żelaznej zasady, że każdy mecz mają wygrać, a nie tylko dobrze grać. Byli zdziwieni, że udało im się kilkakrotnie dość efektownie zaatakować Greków. Po zdobyciu bramki uspokoili się i grali już rozluźnieni, zamiast przyłożyć drugiego gola i wtedy zwalniać grę i popisywać się ładnymi zagraniami we wszystkich kierunkach boiska.
Najsłabszymi zawodnikami w tym meczu byli -w kolejności od najsłabszego.
1.Wojciech Szczęsny. Za jego wypowiedź na temat innego bramkarza-Buruca powinien być usunięty z Kadry.
Siły nadprzyrodzone wiedzą co robią i na początek wyleciał z ważnego meczu za tamtą wypowiedź. Mam
nadzieję, że do Kadry już nie wróci. Za dużo gada, a jak piłkarz dużo gada, to przestaje dobrze grać. Pan
Smuda jednych temperuje, a innym folguje. Zawinił pierwszego gola i w głupi sposób sprowokował
jedenastkę. Dość.
Mam wrażenie, że nie będzie też już w nowym sezonie bramkarzem nr 1 w Arsenale.
2. Jakub Błaszczykowski. Zagrał tylko jako tako na początku meczu. Im dalej tym gorzej.
3. Maciej Rybus. Mało widoczny i mało skuteczny. Zauważany przy złych podaniach piłki.
To najsłabsza trójka. Słabiej niż zwykle grali jeszcze Boenisch i Wasilewski.
Ale dlaczego winien jest głównie Smuda? Ano dlatego, że w przerwie nie dokonał dwóch, trzech niewymuszonych zmian. A powinien to zrobić widząc jak zmęczeni w tej duchocie na stadionie byli niektórzy zawodnicy. Trener Greków to zrobił i wygrał. Pan Smuda powinien wiedzieć, że wchodzący zawodnik po przerwie, wie, że będzie grał tylko 45 minut, a więc nie musi się oszczędzać i gra na pełny gaz. Poza tym odpoczywają najlepsi, sprawdza zamienników, lepiej ich poznaje w czasie odpowiedzialnej gry. Zmiany są motorem zwycięstwa i nowych możliwości, a tak stoimy w miejscu i czekamy na przegrane.
Dla mnie winę za porażkę ponosi w pierwszej kolejności pan Smuda, w drugiej piłkarze, a w trzeciej pan Smuda i piłkarze. Dlaczego.Odpowiedź jest bardzo prosta. W ciągu pierwszych 20 minut drużyna mogła prowadzić 3:0, ale nie prowadziła, bo piłkarze nie mają wpojonej żelaznej zasady, że każdy mecz mają wygrać, a nie tylko dobrze grać. Byli zdziwieni, że udało im się kilkakrotnie dość efektownie zaatakować Greków. Po zdobyciu bramki uspokoili się i grali już rozluźnieni, zamiast przyłożyć drugiego gola i wtedy zwalniać grę i popisywać się ładnymi zagraniami we wszystkich kierunkach boiska.
Najsłabszymi zawodnikami w tym meczu byli -w kolejności od najsłabszego.
1.Wojciech Szczęsny. Za jego wypowiedź na temat innego bramkarza-Buruca powinien być usunięty z Kadry.
Siły nadprzyrodzone wiedzą co robią i na początek wyleciał z ważnego meczu za tamtą wypowiedź. Mam
nadzieję, że do Kadry już nie wróci. Za dużo gada, a jak piłkarz dużo gada, to przestaje dobrze grać. Pan
Smuda jednych temperuje, a innym folguje. Zawinił pierwszego gola i w głupi sposób sprowokował
jedenastkę. Dość.
Mam wrażenie, że nie będzie też już w nowym sezonie bramkarzem nr 1 w Arsenale.
2. Jakub Błaszczykowski. Zagrał tylko jako tako na początku meczu. Im dalej tym gorzej.
3. Maciej Rybus. Mało widoczny i mało skuteczny. Zauważany przy złych podaniach piłki.
To najsłabsza trójka. Słabiej niż zwykle grali jeszcze Boenisch i Wasilewski.
Ale dlaczego winien jest głównie Smuda? Ano dlatego, że w przerwie nie dokonał dwóch, trzech niewymuszonych zmian. A powinien to zrobić widząc jak zmęczeni w tej duchocie na stadionie byli niektórzy zawodnicy. Trener Greków to zrobił i wygrał. Pan Smuda powinien wiedzieć, że wchodzący zawodnik po przerwie, wie, że będzie grał tylko 45 minut, a więc nie musi się oszczędzać i gra na pełny gaz. Poza tym odpoczywają najlepsi, sprawdza zamienników, lepiej ich poznaje w czasie odpowiedzialnej gry. Zmiany są motorem zwycięstwa i nowych możliwości, a tak stoimy w miejscu i czekamy na przegrane.
wtorek, 1 maja 2012
Nieruchomość jak Panna Młoda
Tylko w pierwszej chwili wydaje się, że jest to zaskakujące porównanie, mało prawdopodobne i wydumane.
Wiele osób z nas w ciągu swojego życia, ma przynajmniej kilka kontaktów z nieruchomościami. Często powierzchownych, a niekiedy konkretnych, pozwalających lepiej zrozumieć, czym naprawdę jest nieruchomość.
Zgodnie z definicją w Kodeksie Cywilnym "Nieruchomościami są części powierzchni ziemskiej stanowiące odrębny przedmiot własności /grunty/, jak również budynki trwale z gruntem związane lub części takich budynków, jeśli na mocy przepisów szczególnych stanowią odrębny od gruntu przedmiot własności".
No i gdzie tu jest miejsce na porównanie nieruchomości z Panną Młodą. Spokojnie, bardzo szybko do tego dojdziemy, niezależnie od tego czy z Panną Młodą będziemy chcieli porównać działkę gruntu, dom, czy mieszkanie.
Na wstępie musimy sobie jeszcze uświadomić, że kupujemy nie nieruchomość, ale prawa do tej nieruchomości. Tak, tylko prawo. które może przechodzić na innych nabywców. Czyż nie jest to sytuacja podobna do osoby, która przez chwilę jest Panną Młodą. Ona podobnie jak nieruchomość może z czasem przechodzić z rąk do rąk. Może, ale nie musi, zarówno ona, jak i nieruchomość mogą trwać w długoletnich związkach.
Dalsze analogie są również oczywiste.
Aby przygotować działkę gruntu, dom, czy mieszkanie do sprzedaży, trzeba zgromadzić wszystkie formalnie niezbędne dokumenty, które pozwalają na stwierdzenie, kto i jakie ma prawo, jak duży jest to obiekt, jakie w planach ma przeznaczenie /działka/. Musi być znana lokalizacja, dostęp do mediów, kilka fotografii itp. Oferowana do sprzedaży nieruchomość powinna być w miarę uporządkowana, aby nie sprawiała wrażenia całkowicie zaniedbanej przez potocznie mówiąc właściciela. Trzeba zawsze podkreślić jej dodatkowe walory.
A przyszła Panna Młoda, również musi zgromadzić wszystkie swoje niezbędne dokumenty, potwierdzające jej narodowość, tożsamość, udokumentowany stan cywilny, często przynależność religijną, fajne fotografie dla pokazania jego rodzinie, wykształcenie i dodatkowe walory jak prawo jazdy, kursy komputerowe itp.
Podobnie jak nieruchomość, musi być odpacykowana, aby nie sprawiała wrażenia zaniedbanej.
Analogie są więc oczywiste.
Możemy więc śmiało mówić, że Nieruchomość do sprzedaży musi być tak przygotowana jak Panna Młoda do ślubu.
Wiele osób z nas w ciągu swojego życia, ma przynajmniej kilka kontaktów z nieruchomościami. Często powierzchownych, a niekiedy konkretnych, pozwalających lepiej zrozumieć, czym naprawdę jest nieruchomość.
Zgodnie z definicją w Kodeksie Cywilnym "Nieruchomościami są części powierzchni ziemskiej stanowiące odrębny przedmiot własności /grunty/, jak również budynki trwale z gruntem związane lub części takich budynków, jeśli na mocy przepisów szczególnych stanowią odrębny od gruntu przedmiot własności".
No i gdzie tu jest miejsce na porównanie nieruchomości z Panną Młodą. Spokojnie, bardzo szybko do tego dojdziemy, niezależnie od tego czy z Panną Młodą będziemy chcieli porównać działkę gruntu, dom, czy mieszkanie.
Na wstępie musimy sobie jeszcze uświadomić, że kupujemy nie nieruchomość, ale prawa do tej nieruchomości. Tak, tylko prawo. które może przechodzić na innych nabywców. Czyż nie jest to sytuacja podobna do osoby, która przez chwilę jest Panną Młodą. Ona podobnie jak nieruchomość może z czasem przechodzić z rąk do rąk. Może, ale nie musi, zarówno ona, jak i nieruchomość mogą trwać w długoletnich związkach.
Dalsze analogie są również oczywiste.
Aby przygotować działkę gruntu, dom, czy mieszkanie do sprzedaży, trzeba zgromadzić wszystkie formalnie niezbędne dokumenty, które pozwalają na stwierdzenie, kto i jakie ma prawo, jak duży jest to obiekt, jakie w planach ma przeznaczenie /działka/. Musi być znana lokalizacja, dostęp do mediów, kilka fotografii itp. Oferowana do sprzedaży nieruchomość powinna być w miarę uporządkowana, aby nie sprawiała wrażenia całkowicie zaniedbanej przez potocznie mówiąc właściciela. Trzeba zawsze podkreślić jej dodatkowe walory.
A przyszła Panna Młoda, również musi zgromadzić wszystkie swoje niezbędne dokumenty, potwierdzające jej narodowość, tożsamość, udokumentowany stan cywilny, często przynależność religijną, fajne fotografie dla pokazania jego rodzinie, wykształcenie i dodatkowe walory jak prawo jazdy, kursy komputerowe itp.
Podobnie jak nieruchomość, musi być odpacykowana, aby nie sprawiała wrażenia zaniedbanej.
Analogie są więc oczywiste.
Możemy więc śmiało mówić, że Nieruchomość do sprzedaży musi być tak przygotowana jak Panna Młoda do ślubu.
sobota, 21 kwietnia 2012
MÓZG zablokował obszar HAZARDU.
Od lat biorę udział w zakładach bukmacherskich, które oferują podobnie jak kasyna najszybsze wygrane..
Praktycznie w zakładach internetowych można grać na okrągło.Jest to najszybsza i pozornie najprostsza metoda zarabiania pieniędzy od ręki - małych, średnich i dużych, w zależności od kursu ustalonego przez bukmachera oraz stawki w danej grze ustalonej przez grającego.
Obstawiać można wiele zdarzeń z różnych dziedzin życia w których coś się dzieje. Najczęściej jednak są to zakłady sportowe w których wynik na przykład jednego meczu piłkarskiego można obstawiać na sześć sposobów: wygrana, remis, przegrana, wygrana albo remis, remis albo przegrana, wygrana lub przegrana.
Każdej z tych sześciu możliwości przyporządkowany jest inny kurs. Wystarczy podać swoją stawkę, kliknąć i nasza gra się rozpoczęła. Można złożyć wypełniony kupon w punktach obsługi klienta.
Przykładowo. Przy kursie wygranej gospodarzy w wysokości 2,15 i postawionej przez grającego stawce 10,00 złotych można wygrać - 21,50 zł., przy stawce 100 już 215,00 zł., a przy stawce 1000 zł. - 2150,00 zł.
A gdyby tak zagrać na kilka zdarzeń w jednej grze, na przykład o kursach 2,15, 2,55, 3,10, 1,85, to mnożąc przez siebie kursy otrzymamy łączny kurs w wysokości - 31,44 i mnożąc go przez stawkę 10,00 zł, możemy wygrać-314,40 zł., a przez stawkę 100,00 zł.-3144.00zł. itd. Ryzyko jest duże, bo wystarczy, że nie trafiamy jednego zdarzenia i nie otrzymujemy nić. Przegrana. Są i systemy złożone, które umożliwiają popełnianie błędów i mimo tego pozwalają coś wygrać, stawkę, albo więcej.
Mając przed oczami zestawy piłkarskie, a to przecież końcówka rozgrywek lig piłkarskich w Europie, bo zbliża się EURO 2012, postanowiłem sobie jeszcze przed zaśnięciem przemyśleć różne warianty gier na najbliższe dni, piątek - poniedziałek. Niestety stało się coś bardzo, bardzo dziwnego. Mózg odmówił mi współpracy. Dosłownie odmówił i nie chciał dopuścić żadnej myśli dotyczącej gry w zakładach. Myślę sobie, jest późno, może jestem bardzo zmęczony. Wstałem, wypiłem pół szklanki wody, pochodziłem po mieszkaniu, położyłem się i trochę ożywiony ponownie próbuję., a mózg robi swoje. Nie podejmuje narzucanego tematu. Rano to samo, tak samo po południu i wieczorem następnego dnia i następnych dni. A więc to mój własny mózg załatwił mnie i mój hazard. Powiedział dość. Gra w zakłady sportowe wygląda niewinnie-typowanie wyników, ale typowanie dla wygranej za pieniądze przeradza się w hazard. Hazard, to poważne uzależnienie, podobnie jak alkoholizm, czy narkomania.
Hazard to cichy zabójca. Najpierw wyrządza szkody w umyśle, wywołuje stany od euforii do klęski, stany lękowe, depresyjne, a przy wygranych , poczucie panowania nad światem. Wygrywający, część pieniędzy rozdaje, resztę przegrywa, później pożycza od innych, ale raczej już nie oddaje, traci kolegów, źle sypia, ma kłopoty w rodzinie, coraz szybciej stacza się po równi pochyłej, aż tu nagle STOP. po tylu latach, już od kilku dni nie muszę typować, grać, nagle mi przeszło.
Na gorąco myślę, że mój mózg z poprzednich przykrych psychicznie i emocjonalnie przeżyć, potrafił ukształtować jakąś osłonę, barierę, które potrafiły zablokować pewne obszary. Zastanowiłem się?, czy ja jestem wyjątkiem? Otóż nie, nie i jeszcze raz nie. Znam przypadek człowieka, który był alkoholikiem, którego kilka razy odbierałem z izby wytrzeźwień, odwykówek, ale to nie było skuteczne. Dalej troszkę na mniejszą skalę, robił swoje. Miewał halucynacje, zrywał się w nocy, wychodził z domu i szukał nad ranem sklepu z alkoholem, aby tylko łyknąć, poczuć smak nieba i rozkoszy.
I stało się podobnie jak u mnie!Jego mózg wyprodukował zmodyfikowane geny, a te zablokowały obszary związane z alkoholizmem. Jest eleganckim człowiekiem 21 wieku. Nie pije.
Myślę, że jeśli organizm nie jest do końca przeżarty i zniszczony truciznami, którymi był przez nas karmiony, to pewnego dnia się podniesie i nas o tym poinformuje. Być może, że mózg ma swój udział w tak zwanych cudownych uzdrowieniach.
Życzę takiego doznania wszystkim, którzy maja małe i większe kłopoty.
Praktycznie w zakładach internetowych można grać na okrągło.Jest to najszybsza i pozornie najprostsza metoda zarabiania pieniędzy od ręki - małych, średnich i dużych, w zależności od kursu ustalonego przez bukmachera oraz stawki w danej grze ustalonej przez grającego.
Obstawiać można wiele zdarzeń z różnych dziedzin życia w których coś się dzieje. Najczęściej jednak są to zakłady sportowe w których wynik na przykład jednego meczu piłkarskiego można obstawiać na sześć sposobów: wygrana, remis, przegrana, wygrana albo remis, remis albo przegrana, wygrana lub przegrana.
Każdej z tych sześciu możliwości przyporządkowany jest inny kurs. Wystarczy podać swoją stawkę, kliknąć i nasza gra się rozpoczęła. Można złożyć wypełniony kupon w punktach obsługi klienta.
Przykładowo. Przy kursie wygranej gospodarzy w wysokości 2,15 i postawionej przez grającego stawce 10,00 złotych można wygrać - 21,50 zł., przy stawce 100 już 215,00 zł., a przy stawce 1000 zł. - 2150,00 zł.
A gdyby tak zagrać na kilka zdarzeń w jednej grze, na przykład o kursach 2,15, 2,55, 3,10, 1,85, to mnożąc przez siebie kursy otrzymamy łączny kurs w wysokości - 31,44 i mnożąc go przez stawkę 10,00 zł, możemy wygrać-314,40 zł., a przez stawkę 100,00 zł.-3144.00zł. itd. Ryzyko jest duże, bo wystarczy, że nie trafiamy jednego zdarzenia i nie otrzymujemy nić. Przegrana. Są i systemy złożone, które umożliwiają popełnianie błędów i mimo tego pozwalają coś wygrać, stawkę, albo więcej.
Mając przed oczami zestawy piłkarskie, a to przecież końcówka rozgrywek lig piłkarskich w Europie, bo zbliża się EURO 2012, postanowiłem sobie jeszcze przed zaśnięciem przemyśleć różne warianty gier na najbliższe dni, piątek - poniedziałek. Niestety stało się coś bardzo, bardzo dziwnego. Mózg odmówił mi współpracy. Dosłownie odmówił i nie chciał dopuścić żadnej myśli dotyczącej gry w zakładach. Myślę sobie, jest późno, może jestem bardzo zmęczony. Wstałem, wypiłem pół szklanki wody, pochodziłem po mieszkaniu, położyłem się i trochę ożywiony ponownie próbuję., a mózg robi swoje. Nie podejmuje narzucanego tematu. Rano to samo, tak samo po południu i wieczorem następnego dnia i następnych dni. A więc to mój własny mózg załatwił mnie i mój hazard. Powiedział dość. Gra w zakłady sportowe wygląda niewinnie-typowanie wyników, ale typowanie dla wygranej za pieniądze przeradza się w hazard. Hazard, to poważne uzależnienie, podobnie jak alkoholizm, czy narkomania.
Hazard to cichy zabójca. Najpierw wyrządza szkody w umyśle, wywołuje stany od euforii do klęski, stany lękowe, depresyjne, a przy wygranych , poczucie panowania nad światem. Wygrywający, część pieniędzy rozdaje, resztę przegrywa, później pożycza od innych, ale raczej już nie oddaje, traci kolegów, źle sypia, ma kłopoty w rodzinie, coraz szybciej stacza się po równi pochyłej, aż tu nagle STOP. po tylu latach, już od kilku dni nie muszę typować, grać, nagle mi przeszło.
Na gorąco myślę, że mój mózg z poprzednich przykrych psychicznie i emocjonalnie przeżyć, potrafił ukształtować jakąś osłonę, barierę, które potrafiły zablokować pewne obszary. Zastanowiłem się?, czy ja jestem wyjątkiem? Otóż nie, nie i jeszcze raz nie. Znam przypadek człowieka, który był alkoholikiem, którego kilka razy odbierałem z izby wytrzeźwień, odwykówek, ale to nie było skuteczne. Dalej troszkę na mniejszą skalę, robił swoje. Miewał halucynacje, zrywał się w nocy, wychodził z domu i szukał nad ranem sklepu z alkoholem, aby tylko łyknąć, poczuć smak nieba i rozkoszy.
I stało się podobnie jak u mnie!Jego mózg wyprodukował zmodyfikowane geny, a te zablokowały obszary związane z alkoholizmem. Jest eleganckim człowiekiem 21 wieku. Nie pije.
Myślę, że jeśli organizm nie jest do końca przeżarty i zniszczony truciznami, którymi był przez nas karmiony, to pewnego dnia się podniesie i nas o tym poinformuje. Być może, że mózg ma swój udział w tak zwanych cudownych uzdrowieniach.
Życzę takiego doznania wszystkim, którzy maja małe i większe kłopoty.
wtorek, 17 kwietnia 2012
Bramkarz z błotem w zębach. 02.04.2015r.
Rozgrywki ligowe mimo, że wcześnie rozpoczęte przebiegają sprawnie, dzięki łagodnej zimie, ale to co rzuca się w oczy - to fatalny stan nawierzchni każdego prawie boiska, a oglądamy je obecnie w wiosennej rundzie masowo: w piątek każdego tygodnia możemy sobie obejrzeć dwa boiska, w sobotę trzy boiska, w niedzielę dwa i w poniedziałek jedno. W następnym tygodniu kolejne osiem boisk. Na tej podstawie można sobie wyrobić już obiektywny pogląd na temat ich stanu.
Stan nawierzchni jest fatalny, murawa różnej wysokości, wyrwy, całe połacie o różnym zabarwieniu, a niekiedy to wprost klepisko. Grający są tacy jacy są, ale oprócz uczestnictwa w grze muszą dodatkowo uważać, aby samemu nie zrobić sobie krzywdy, nie nabawić się kontuzji, jakiegoś skręcenia nogi, naciągnięcia mięśni, zbędnego upadku itp.
Dlaczego, oczywiście mimo różnorodnych kłopotów, kluby nie dbają o nawierzchnię boisk na których rozgrywają ich drużyny swoje mecze, przed własną publicznością i na których przecież zawsze chcą wygrać.
Uważam, że PZPN zbyt liberalnie podchodzi do tej sprawy, nie stawia sensownych wymagań przed klubami i dopuszcza do gry w warunkach niedopuszczalnych. Płyty boisk nie stanowią również jednej równej gładkiej powierzchni, co widać szczególnie po deszczu, ale także gdy jest sucho po nieprzewidywalnym odbiciu się piłki, nie w tę stronę co powinna.
Najgorzej jednak pod tym względem przedstawia się powierzchnia pól bramkowych. Rozdeptane brązowe błoto w którym grzęzną bramkarzowi buty i nie może bez opóźnienia wystartować do lecącej piłki. Chcąc ją złapać, musi się rzucać w lewo i w prawo oraz przed siebie twarzą wprost w błoto. Dodatkowe poślizgnięcia , przypadkowe upadki zawodników, urazy i niezawinione faule potęgują koszmar widowiska pod bramką.
Z tego powodu, zanim naprawimy całe nawierzchnie boisk, musimy natychmiast zacząć od poprawy stanu pól bramkowych prawie na każdym boisku.
Pole bramkowe ma tylko 5,5 metra głębokości licząc od linii bramkowej i 18,32 metra szerokości. Szerokość bramki wynosi 7,32m. Największe błotko, przed bramką jest na szerokości mniejszej od szerokości bramki i wynosi 4 do 6m. Biorąc jednak pod uwagę różne inne aspekty sprawy - powiedzmy sobie, że bagniste pole przed bramką ma powierzchnię 7,32 x 5,5 = 40,26 m2.
Nawierzchnia na części pola bramkowego o tej powierzchni, musi być wymieniana tak często, jak to będzie potrzebne, nawet przed każdym meczem. To tylko 40 metrów kwadratowych!~
Liczę, że tę zasadę zaczną natychmiast stosować kluby ekstraklasy, a za nimi pójdą inni. Niech każdy bramkarz chce grać na Waszym stadionie, bo jest po ludzku przygotowany do gry ludzi, którzy chcą stwarzać atrakcyjne, bez upadania twarzą w błoto widowiska.
Warszawa 2.04.2015r
WIREK
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)