45 osób zginęło w ubiegły weekend na naszych drogach. Ze smutkiem, zawstydzeniem i zażenowaniem wysłuchujemy takiego komunikatu. Bolejemy, zastanawiamy się przez chwilę jakie przyczyny to powodują. Brawura, głupota, brak wyobraźni i doświadczenia, stres, alkohol, korki, brak płynności ruchu, pośpiech, bicie rekordu czasu przejazdu, zakład, wyprzedzenie jadącego przede mną, aby mu pokazać jak się jeźdźi, szpan nowym samochodem.
Długo i często, to wszystko się udaje, aż do pewnej chwili, tej jednej bezwzględnej w rozliczeniu i okrutnej w skutkach, niosącej niewyobrażalne nieszczęścia dla powodującego wypadek i wszystkich uczestników takiego zdarzenia.
Śmierć, kalectwo, wieczne poczucie winy, niemy osąd otoczenia, zmiana sposobu życia, zsuwanie się na margines życia, często już nikomu niepotrzebnego. Koszmar dla okaleczonego i niewymowny ciężar dla rodziny i otoczenia.
Ale wcześniej nikt o tym nie chce myśleć, słyszeć i zastanawiać się. Mnie, nas to nie dotyczy. A jednak.
Co więc zrobić, żeby zmusić każdego kierującego mechanicznym pojazden drogowym, do zmiany sposobu myślenia, do wbicia mu do głowy i wyobrażni możliwych skutków wypadku, którego jest przyczyną lub tylko uczestnikiem. Nie mamy na to czsu, aby się nad tym zastanawiać, nie chcemy o tym myśleć, bo według niektórych myśląc o czymś takim, przywołujemy takie niechciane zdarzenia.
A jednak nie możemy przejść obojętnie nad tymi tragicznymi wydarzeniami i dlatego proponuję dwa podobne w wymowie, ale inne warsztatowo rozwiązania.
Mam na myśli nakręcenie dwóch filmów.
Pierwszy czysto szkoleniowy, który musi obejrzeć każdy podczas szkolenia związanego z uzyskaniem prawa jazdy.
Film ten powinien pokazać jak silny jest samochód, jak łatwo osiąga duże prędkości jazdy i jednocześnie jaki jest słaby w zderzeniu, jak do tyłu przesuwa się silnik, jak miażdży nogi, jak głowa z tułowiem przesuwa się do przodu w chwili zderzenia jeszcze z prędkością jazdy, jaki huk towarzyszy zderzeniu i jak po chwili zapada porażająca cisza.
Film powinien pokazywać skutki jazdy z nadmierną prędkością, jazdy na trzeciego, na ostrych łukach, dojeźdźania do wzniesień, wpadnięcia do stawu czy rzeki, zbliżania się do przejazdów kolejowych często żle widocznych, a także niefrasobliwośc pieszych i pożar samochodu.
W sumie powinno być pokazanych 6 do 8 wypadków pokazujących drażliwie doznane obrażenia, ratowanie rannych na miejscu i w szpitalu. Natychmiast przeprowadzane operacje z widocznymi bebechami na wierzchu, rozpylonem na sali smrodem, który muszą znosić lekarze, wszystko tak tragicznie pokazane, żeby adepci na prawo jazdy na tym filmie wręcz wymiotowali. Wtedy zapamiętają co to znaczy wypadek i dlaczego należy robić wszystko aby do niego nie doszło.
Drugi to film fabularny składający się z trzech różnych zdarzeń o tej samej tematyce.
a/.Fajna rodzina przed wyjazdem, rodzice i dwoje dzieci. Wszyscy giną w wypadku drogowym
b/.Fajna rodzina przed wyjazdem, rodzice i dwoje dzieci. Jedna osoba ginie. inni są ranni, ale po leczeniu wychodzą z tego wypadku bez większych skutków zdrowotnych.
c/.Fajna rodzina lub grupa osób. Po wypadku wszyscy zostają do końca życia kalekami.
To powinien być wybitny film, nasycony dramaturgią, który po odpowiedniej reklamie i zachętach powinien obejrzeć każdy dorosły osobnik, a szczególnie prowadzący pojazdy machaniczne.
Takie dwa filmy mogą przynieść więcej korzyści niż bezproduktywne gadanie o bezpieczeństwie ruchu. Mogą zmniejszyć liczbę wypadków i uratować życie wielu ludziom.
WIREK
Jest to blog wszechstronny, opisujący ciekawe zdarzenia z życia codziennego oraz leki i zioła dla poprawy zdrowia.
niedziela, 25 sierpnia 2013
piątek, 19 lipca 2013
Transfer zawodnika piłki nożnej.
Pozyskiwanie nowych piłkarzy, dla wzmocnienia składów drużyn piłkarskich przed nowym sezonem stało się stałym elementem działalności klubów.
Wytrawni specjaliści obserwują, analizują, przymierzają zawodnika do drużyny, do odpowiedniej pozycji, do zadań, które przed nim postawią. Płacą zazwyczaj wysokie odstępne, ustalają warunki z samym zawodnikiem, podpisują umowę i już radują się z osiągniętego sukcesu. A ten sukces przychodzi rzadziej niż wszyscy oczekują. Strzał w dziesiątkę udaje się raz na kilka razy.
Zaczyna się lamentowanie. Znowu przepłaciliśmy, znowu dużo nas to kosztowało, znowu mamy kiepskie wyniki mimo wzmocnień, znowu nie osiągniemy celu nakreślonego przez właściciela, czy sponsora. Nie zarobimy obiecanych premii, spadniemy w tabeli niżej niż byliśmy w poprzednim sezonie. Wydaje się, że całe zło tkwi w nieudanych transferach. Zastanówmy się, dlaczego, często tak właśnie się dzieje.
Głównie dlatego, że "Nowy" nabytek musi się w drużynie zaklimatyzować, a najczęściej w dużej mierze, pozostawiony jest samemu sobie. Oczywiście o wszystkim go informujemy, pomagamy w nawiązaniu kontaktu z całą drużyną, z klubem i oczekujemy, że będzie dobrze, że będzie bardzo dobrze grał.
Na pozyskanego zawodnika w pierwszym, najtrudniejszym okresie wpływa wszystko, a więc:
1. TO, CO GO OTACZA.
- lokal klubu, szatnie, umywalnie, boiska
- stroje klubowe, czuje się w nich dobrze lub żle
- atmosfera w szatni, na treningach i posiłkach
- życzliwość, stosunek otoczenia
- wspólpraca z trenetem i sztabem szkoleniowym
- kontakt językowy z trenerami, kolegami
- zauważanie go na boisku, nawet tylko na treningach lub gierkach
2.TO CO GO NURTUJE.
- porównuje swoje zarobki z zarobkami innych zwodników
- czy nie powinin był walczyć o wyższe wynagrodzenie
- czy w tym klubie osiągnie swoje cele
- czy stanie się podstawowym zawodnikiem w składzie
- brak bliskich. Czy jest sens sprowadzania rodziny
- dlaczego trudniej mu się tutaj gra niż myślał
- chce się wyróżniać w grze, ale mu to nie wychodzi, znowu zepsuł kilka podań
- pierwszej wypłaty nie dostał w terminie. Przeprosili, ale coś tu nie zagrało
3.TO CO MU PRZESZKADZA.
- słabsza własna kondycja niż miał ją wcześniej
- gra na błotnistych boiskach w zimnym deszczu
- brak porozumienia z najblizszymi graczami na boisku
- brak maksymalnego zaangażowanbia się w grę wszystkich zawodników
- brak zwycięstw i dobrych dalszych szans drużyny
- sadzanie go przez trenera na ławce rezerwowych
- klub jest jakiś zimny. Po zajęciach wszyscy się natychmiast rozjeżdżają
Czy w tej sytuacji warto się wysilać, czy mam tu dobrą perpektywę dalszego rozwoju?
Jak widać nowemu nie jest łatwo wpasować się do zespołu, jego gry, mentalności innych zawodników, oczekiwań trenerów i właścicieli klubu. Drużyna piłkarska, to zespół wielu ludzi o różnych zamiłowaniach, poglądach, perspektywach i nadziejach.
Im szefowie klubu więcej czasu poświęcają zawodnikom, im lepiej ich rozumieją, im bardziej chcą współrealizować ich oczekiwania - tym drużyna lepiej gra, a jak dobrze gra, to pojawia się dobra atmosfera, wzajemne poszanowanie i zaufanie. Wtedy można sięgać po każdy cel.
Klub musi być w sumie przyjazny dla zawodników, a personel klubu musi robić wszystko na najwyższym poziomie. Wtedy będą wyniki, a transfery bardziej udane.
Wirek
Wytrawni specjaliści obserwują, analizują, przymierzają zawodnika do drużyny, do odpowiedniej pozycji, do zadań, które przed nim postawią. Płacą zazwyczaj wysokie odstępne, ustalają warunki z samym zawodnikiem, podpisują umowę i już radują się z osiągniętego sukcesu. A ten sukces przychodzi rzadziej niż wszyscy oczekują. Strzał w dziesiątkę udaje się raz na kilka razy.
Zaczyna się lamentowanie. Znowu przepłaciliśmy, znowu dużo nas to kosztowało, znowu mamy kiepskie wyniki mimo wzmocnień, znowu nie osiągniemy celu nakreślonego przez właściciela, czy sponsora. Nie zarobimy obiecanych premii, spadniemy w tabeli niżej niż byliśmy w poprzednim sezonie. Wydaje się, że całe zło tkwi w nieudanych transferach. Zastanówmy się, dlaczego, często tak właśnie się dzieje.
Głównie dlatego, że "Nowy" nabytek musi się w drużynie zaklimatyzować, a najczęściej w dużej mierze, pozostawiony jest samemu sobie. Oczywiście o wszystkim go informujemy, pomagamy w nawiązaniu kontaktu z całą drużyną, z klubem i oczekujemy, że będzie dobrze, że będzie bardzo dobrze grał.
Na pozyskanego zawodnika w pierwszym, najtrudniejszym okresie wpływa wszystko, a więc:
1. TO, CO GO OTACZA.
- lokal klubu, szatnie, umywalnie, boiska
- stroje klubowe, czuje się w nich dobrze lub żle
- atmosfera w szatni, na treningach i posiłkach
- życzliwość, stosunek otoczenia
- wspólpraca z trenetem i sztabem szkoleniowym
- kontakt językowy z trenerami, kolegami
- zauważanie go na boisku, nawet tylko na treningach lub gierkach
2.TO CO GO NURTUJE.
- porównuje swoje zarobki z zarobkami innych zwodników
- czy nie powinin był walczyć o wyższe wynagrodzenie
- czy w tym klubie osiągnie swoje cele
- czy stanie się podstawowym zawodnikiem w składzie
- brak bliskich. Czy jest sens sprowadzania rodziny
- dlaczego trudniej mu się tutaj gra niż myślał
- chce się wyróżniać w grze, ale mu to nie wychodzi, znowu zepsuł kilka podań
- pierwszej wypłaty nie dostał w terminie. Przeprosili, ale coś tu nie zagrało
3.TO CO MU PRZESZKADZA.
- słabsza własna kondycja niż miał ją wcześniej
- gra na błotnistych boiskach w zimnym deszczu
- brak porozumienia z najblizszymi graczami na boisku
- brak maksymalnego zaangażowanbia się w grę wszystkich zawodników
- brak zwycięstw i dobrych dalszych szans drużyny
- sadzanie go przez trenera na ławce rezerwowych
- klub jest jakiś zimny. Po zajęciach wszyscy się natychmiast rozjeżdżają
Czy w tej sytuacji warto się wysilać, czy mam tu dobrą perpektywę dalszego rozwoju?
Jak widać nowemu nie jest łatwo wpasować się do zespołu, jego gry, mentalności innych zawodników, oczekiwań trenerów i właścicieli klubu. Drużyna piłkarska, to zespół wielu ludzi o różnych zamiłowaniach, poglądach, perspektywach i nadziejach.
Im szefowie klubu więcej czasu poświęcają zawodnikom, im lepiej ich rozumieją, im bardziej chcą współrealizować ich oczekiwania - tym drużyna lepiej gra, a jak dobrze gra, to pojawia się dobra atmosfera, wzajemne poszanowanie i zaufanie. Wtedy można sięgać po każdy cel.
Klub musi być w sumie przyjazny dla zawodników, a personel klubu musi robić wszystko na najwyższym poziomie. Wtedy będą wyniki, a transfery bardziej udane.
Wirek
sobota, 8 czerwca 2013
Piłkarskie Va Bank.
Po wpadce w meczu z Mołdawią, nie pozostało nam już nic innego jak tylko:
1. Pozostawić sprawy tak jak one się toczą, bez rzetelnej próby dalszej walki o awans do
mistrzostw świata.
2. Pójść Va Bank na całego i podjąć stosowne działania w przekonaniu, że awans jest możliwy do
osiągnięcia.
W pierwszym przypadku,ludzie zajmujący się piłkią nożną, właściwie nie muszą robić nic, tylko za bezdurno brać pieniądze. Sprawy toczą się tak jak toczą i jakoś się potoczą. Jest Selekcjoner, jest PZPN, są wytypowani piłkarze, jest terminarz rozgrywek.
Może uda się coś tam zmienić, poprawić, zaproponować, nie przegrać a zremisować i czekać na przesądzony i widoczny już dla każdego fana piłkarskiego - wynik eliminacji.
W drugim przypadku trzeba rozejrzeć się za ludźmi, którzy nigdy się nie poddają, wierzą, że można osiągnąć każdy cel, każdy sukces jaki się chce, że wyjście z grupy jeszcze jest możliwe, tylko trzeba zmienić wszystko i poprowadzić Kadrę tak, aby to się udało.
Zanim przejdę do zaproponowania, co trzeba zrobić z przyjemnością przytoczę wypowiedzi tych ludzi, którzy nie tracą wiary i są przekonani, że można awansować.
Jerzy Engel uważa, że nie wszystko jest stracone. Dopóki jest matematyczna szansa trzeba walczyć.
Jakub Błaszczykowski mówi, że nawet jeśli to nie jest poparte żadnymi argumentami, będzie wierzył w awans na mistrzostwa świata /a wystarczyło było, aby podał w 74 minucie piłkę Lewandowskiemu, a nie strzelił metr nad poprzeczkę/
Robert Lewandowski - szansa na awans zawsze jest, na pewno będizmy walczyli, ale jak nie ma ostatniego podania, a co za tym idzie strzału na bramkę, to się meczu nie wygra...
Artur Boruc. Nie ma sensy zakładać z góry, że już przegraliśmy te eliminacje, skoro z tabeli wynika, że jeszcze tak nie jest...
Dzień dzisiejszy 8 czerwca potwierdził, że wygrywają i awansują te drużyny,które chcą awansować. Zakończyły się rozgrywki pierwszej ligi piłkarskiej i do ekstraklasy awansowały ZAWISZA i CRACOVIA, bo szefowie, kadra szkoleniowa i piłkarze tych drużyn chcieli awansować i awansowali.
Nie będę się rozpisywał jak gra obecna reprezentacja,bo wszyscy to widzą i potrafią sami ocenić. Dla mnie największą przeszkadą w osiąganiu wyników jest brak rozwiniętej piłkarskiej inteligencji u zawodników, wewnętrzne animozje i brak kondycji na 100 minut gry.
A WIĘC CO TRZEBA ZROBIĆ.
A. Zmienić mentalność ludzi rządzących polską piłką nożną, przekonać ich, że ich beznadziejna bezradność, mierna jakośc gry i osiągane wyniki Kadry nikogo już nie interesują. Obecnie w piłkę nożną, okrągły rok gra już cały świat. To są permanentne igrzyska piłkarskie i Polacy muszą umieć się w tym układzie, w tej grze znaleźć. Czy to dociera do Panów?
B. Dokonać natychmiastowych zmian w grupie szkoleniowej Kadry, a może i w PZPN, bo zdaje się właśnie PZPN nie rozumie czym jest dzisiaj w świecie piłka i jakie są oczekiwania Polaków. Trzeba postawić na ludzi suksesu, którzy przyciągają innych ludzi suksesu. Trzeba wreszcie zrozumiueć, że w piłkę nożną musimy stale dobrze grać, a nie mobilizować się tylko od eliminacji do eliminacji. Pan Fornalik i Jego sztab szkoleniowy nam tego nie zagwarantuje.
C. Czasu jest mało. Nowemu Selekcjonerowi trzeba pomóc i dać możliwość zgrywania Kadry w różnych, nawet cząstkowych układach już od miesiąca lipca, jak tylko piłkarze wrócą z czercowych urlopów. Organizować możliwe długie zgrupowania, przed każdym meczem eliminacyjnym. Trenerzy ekstraklasy powinni pomóc w wyselekcjonowaniu szerokiej krajowej kadry zawodników, któtych trzeba szkolić permanentnie, tak jak Legia szkoli swich wychowanków. WIREK
1. Pozostawić sprawy tak jak one się toczą, bez rzetelnej próby dalszej walki o awans do
mistrzostw świata.
2. Pójść Va Bank na całego i podjąć stosowne działania w przekonaniu, że awans jest możliwy do
osiągnięcia.
W pierwszym przypadku,ludzie zajmujący się piłkią nożną, właściwie nie muszą robić nic, tylko za bezdurno brać pieniądze. Sprawy toczą się tak jak toczą i jakoś się potoczą. Jest Selekcjoner, jest PZPN, są wytypowani piłkarze, jest terminarz rozgrywek.
Może uda się coś tam zmienić, poprawić, zaproponować, nie przegrać a zremisować i czekać na przesądzony i widoczny już dla każdego fana piłkarskiego - wynik eliminacji.
W drugim przypadku trzeba rozejrzeć się za ludźmi, którzy nigdy się nie poddają, wierzą, że można osiągnąć każdy cel, każdy sukces jaki się chce, że wyjście z grupy jeszcze jest możliwe, tylko trzeba zmienić wszystko i poprowadzić Kadrę tak, aby to się udało.
Zanim przejdę do zaproponowania, co trzeba zrobić z przyjemnością przytoczę wypowiedzi tych ludzi, którzy nie tracą wiary i są przekonani, że można awansować.
Jerzy Engel uważa, że nie wszystko jest stracone. Dopóki jest matematyczna szansa trzeba walczyć.
Jakub Błaszczykowski mówi, że nawet jeśli to nie jest poparte żadnymi argumentami, będzie wierzył w awans na mistrzostwa świata /a wystarczyło było, aby podał w 74 minucie piłkę Lewandowskiemu, a nie strzelił metr nad poprzeczkę/
Robert Lewandowski - szansa na awans zawsze jest, na pewno będizmy walczyli, ale jak nie ma ostatniego podania, a co za tym idzie strzału na bramkę, to się meczu nie wygra...
Artur Boruc. Nie ma sensy zakładać z góry, że już przegraliśmy te eliminacje, skoro z tabeli wynika, że jeszcze tak nie jest...
Dzień dzisiejszy 8 czerwca potwierdził, że wygrywają i awansują te drużyny,które chcą awansować. Zakończyły się rozgrywki pierwszej ligi piłkarskiej i do ekstraklasy awansowały ZAWISZA i CRACOVIA, bo szefowie, kadra szkoleniowa i piłkarze tych drużyn chcieli awansować i awansowali.
Nie będę się rozpisywał jak gra obecna reprezentacja,bo wszyscy to widzą i potrafią sami ocenić. Dla mnie największą przeszkadą w osiąganiu wyników jest brak rozwiniętej piłkarskiej inteligencji u zawodników, wewnętrzne animozje i brak kondycji na 100 minut gry.
A WIĘC CO TRZEBA ZROBIĆ.
A. Zmienić mentalność ludzi rządzących polską piłką nożną, przekonać ich, że ich beznadziejna bezradność, mierna jakośc gry i osiągane wyniki Kadry nikogo już nie interesują. Obecnie w piłkę nożną, okrągły rok gra już cały świat. To są permanentne igrzyska piłkarskie i Polacy muszą umieć się w tym układzie, w tej grze znaleźć. Czy to dociera do Panów?
B. Dokonać natychmiastowych zmian w grupie szkoleniowej Kadry, a może i w PZPN, bo zdaje się właśnie PZPN nie rozumie czym jest dzisiaj w świecie piłka i jakie są oczekiwania Polaków. Trzeba postawić na ludzi suksesu, którzy przyciągają innych ludzi suksesu. Trzeba wreszcie zrozumiueć, że w piłkę nożną musimy stale dobrze grać, a nie mobilizować się tylko od eliminacji do eliminacji. Pan Fornalik i Jego sztab szkoleniowy nam tego nie zagwarantuje.
C. Czasu jest mało. Nowemu Selekcjonerowi trzeba pomóc i dać możliwość zgrywania Kadry w różnych, nawet cząstkowych układach już od miesiąca lipca, jak tylko piłkarze wrócą z czercowych urlopów. Organizować możliwe długie zgrupowania, przed każdym meczem eliminacyjnym. Trenerzy ekstraklasy powinni pomóc w wyselekcjonowaniu szerokiej krajowej kadry zawodników, któtych trzeba szkolić permanentnie, tak jak Legia szkoli swich wychowanków. WIREK
sobota, 11 maja 2013
IGRZYSKA MATURALNE - 49 DNI !
Centralna Komisja Egzaminacyjna powołana z dniem 1 stycznia 1999 roku przez Sejm RP zafundowała młodzieźy i całemu społeczeństwu IGRZYSKA MATURALNE, a nazwali je Egzaminem Maturalnym, który zarówno w części ustnej jak i pisemnej będzia przeprowadzony od 7 do 28 maja 2013 roku.
Egzamin maturalny jest niczym więcej tylko metodą oceny poziomu wykształcenia i sprawdzeniem określonych wiadomości według ustalonych wymagań.
Oprócz Centralnej Komisji Egzaminacyjnej działa jeszcze osiem Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych oraz egzaminatorzy. W sumie ogromna liczba ludzi, których jedną z przesłanek działania jest pokazanie młodzieży, że wciąż mało umie, że wciąż mało potrafi, a przepustkę do dorosłości otrzymuje jakby awansem i dzięki wyrozumiałości ciała pedagogicznego, któremu nie udało się należycie przygotować młodzieży do tych egzaminów.
W bieżacym roku do egzaminu maturalnego przystąpi około 365 000 absolwentów i będzie zdawało z kilkudziesięciu przedmiotów.
Prace maturzystów zostaną sprawdzone przez egzaminatorów, a Świadectwa zostaną przesłane do szkół do 28 czerwca. Mamy więc dalszy ciąg igrzysk, które łącznie potrwają 49 dni, czyli 13,42 % całego roku kalendarzowego. W tym czasie można naprawdę wiele się nauczyć, a póki co młodzi ludzie dołują się, żyją w stresie, nerwach, nerwicach, depresji, sięgają po prochy i nie wiedzą. co ze sobą robić.
Nie jestem przeciwnikiem matur, mają już swoją tradycję, aprobatę społeczną, ale sam egzamin, egzaminy muszą być koniecznie uproszczone, skrócone w czasie, mniej stresujące dla młodzieży, rodziców i nawet samych nauczycieli.
Ta forma egzaminów generuje zbyt wysokie koszty, w myśl zasady - im biedniejszy kraj, tym wszystko drożej go kosztuje. Chciałbym wiedzić ile w Polsce będzie kosztowała tegoroczna matura.
Już czas najwyższy, zamknąć IGRZYSKA i przywrócić normalne egzaminy maturalne.
WIREK
Egzamin maturalny jest niczym więcej tylko metodą oceny poziomu wykształcenia i sprawdzeniem określonych wiadomości według ustalonych wymagań.
Oprócz Centralnej Komisji Egzaminacyjnej działa jeszcze osiem Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych oraz egzaminatorzy. W sumie ogromna liczba ludzi, których jedną z przesłanek działania jest pokazanie młodzieży, że wciąż mało umie, że wciąż mało potrafi, a przepustkę do dorosłości otrzymuje jakby awansem i dzięki wyrozumiałości ciała pedagogicznego, któremu nie udało się należycie przygotować młodzieży do tych egzaminów.
W bieżacym roku do egzaminu maturalnego przystąpi około 365 000 absolwentów i będzie zdawało z kilkudziesięciu przedmiotów.
Prace maturzystów zostaną sprawdzone przez egzaminatorów, a Świadectwa zostaną przesłane do szkół do 28 czerwca. Mamy więc dalszy ciąg igrzysk, które łącznie potrwają 49 dni, czyli 13,42 % całego roku kalendarzowego. W tym czasie można naprawdę wiele się nauczyć, a póki co młodzi ludzie dołują się, żyją w stresie, nerwach, nerwicach, depresji, sięgają po prochy i nie wiedzą. co ze sobą robić.
Nie jestem przeciwnikiem matur, mają już swoją tradycję, aprobatę społeczną, ale sam egzamin, egzaminy muszą być koniecznie uproszczone, skrócone w czasie, mniej stresujące dla młodzieży, rodziców i nawet samych nauczycieli.
Ta forma egzaminów generuje zbyt wysokie koszty, w myśl zasady - im biedniejszy kraj, tym wszystko drożej go kosztuje. Chciałbym wiedzić ile w Polsce będzie kosztowała tegoroczna matura.
Już czas najwyższy, zamknąć IGRZYSKA i przywrócić normalne egzaminy maturalne.
WIREK
niedziela, 7 kwietnia 2013
Ptaki w zimie umierają patrząc w nasze okna.
Jest zima. Gruba pokrywa śnieżna , odcina ptaki od poszukiwania tego wszystkiego co mogą wydobyć z ziemi i leżącego na ziemi. W miastach ptaki siadają na gałęźiach drzew i bojaźliwie, ale z nadzieją spoglądają w okna. Zamknięte, uchylone, oświetlone lub ciemne. Widzą poruszajacych się ludzi i tuląc się z zimna czekają na jakiś ruch z ich strony. Może znajdą jakieś rozwiazanie, może coś wymyślą, bo jak tylko bezmyślnie coś wyrzucą, to i tak wpadnie to w śnieg i nie da się z tego natychmiast skorzystać.
A w mróz, a szczególnie w mróz i wiatr głód doskwiera szczególnie boleśnie. Coraz mniej siły na dalsze loty w poszukiwaniu gdzieś czegoś do zjedzenia. Oszczędzają siły,siedzą na gałęziach i czekają.
"Drzewa umierają stojąc', ptaki siedząc na ich gałęziach i patrząc w nasze okna.
A za oknami normalni ludzie, którzy widzą te ptaki, domyślają się, że są głodne, ale są przekonani, że jednak jakoś sobie poradzą. Im samym jest ciepło, mają co jeść, co pić, mają swoje rozrywki - telewizję, towarzystwo znajomych, bliskich. W sumie klawe życie.
Widzimy dwa naturalne światy obok siebie: umierający i żywy, chociaż bardzo bierny, bezmyślny i dlatego okrutny.
Ludzie mogą pomóc w zimie ptakom, ale na masową skalę tego nie robią, nie wiedzą jak, nie chce im się, nie są dostatecznie wrażliwi, a więc są winni z powodu zaniechania skutecznego działania w udzielaniu pomocy, pomocy przed śmiercią bezlitosną i nieodwracalną.
I ptaki i ludzie umierają. Ludzie w lepszych warunkach powoli, ale czas jednak płynie, a skulone ptaki na ich oczach giną, tak jak ginie ludzka wrażliwość i sumienie na chłód i głód innych.
A może ja sam, a może i Ty wyjdziemy jednak natychmiast z okruchami........................
WIREK
A w mróz, a szczególnie w mróz i wiatr głód doskwiera szczególnie boleśnie. Coraz mniej siły na dalsze loty w poszukiwaniu gdzieś czegoś do zjedzenia. Oszczędzają siły,siedzą na gałęziach i czekają.
"Drzewa umierają stojąc', ptaki siedząc na ich gałęziach i patrząc w nasze okna.
A za oknami normalni ludzie, którzy widzą te ptaki, domyślają się, że są głodne, ale są przekonani, że jednak jakoś sobie poradzą. Im samym jest ciepło, mają co jeść, co pić, mają swoje rozrywki - telewizję, towarzystwo znajomych, bliskich. W sumie klawe życie.
Widzimy dwa naturalne światy obok siebie: umierający i żywy, chociaż bardzo bierny, bezmyślny i dlatego okrutny.
Ludzie mogą pomóc w zimie ptakom, ale na masową skalę tego nie robią, nie wiedzą jak, nie chce im się, nie są dostatecznie wrażliwi, a więc są winni z powodu zaniechania skutecznego działania w udzielaniu pomocy, pomocy przed śmiercią bezlitosną i nieodwracalną.
I ptaki i ludzie umierają. Ludzie w lepszych warunkach powoli, ale czas jednak płynie, a skulone ptaki na ich oczach giną, tak jak ginie ludzka wrażliwość i sumienie na chłód i głód innych.
A może ja sam, a może i Ty wyjdziemy jednak natychmiast z okruchami........................
WIREK
sobota, 23 marca 2013
Boniek na boisko.
W zaistniałej sytuacji - po przegranym meczu w fatalnym stylu z Ukrainą, wydaje mi się, że bez podjęcia stosownych działań przez prezesa PZPN, z grą reprezentacji Polski nie da się już nic zrobić.
Żadnego postępu, żadnego stylu, żadnej zbiorowej walki o wynik, żadnego wspóldziałania na boisku - to tak wygląda dzisiaj reprezentacja Polski w piłce nożnej.
Zwaśniona, zarozumiwła zbieranina z dziewięciu klubów europejskich, nigdy dobrze nie zagra. Już to wielokrotnie udowodnili. Takiej grupie potrzbne by było dodatkowe dłuższe szkolenie przez wybitnego, wymagającego szkoleniowca, który wie czego oczekuje od każdego zawodnika i sprawdza jego możliwości. Akceptuje go lub odrzuca. Tego czasu jednak w obecnym systemie rozgrywek nie ma.
Pan Fornalik nie jest chyba uznawany za trenera przez przemądrzałych zarozumiałych zawodników.
Grają więc jak chcą. Nie widać w ich grze, żadnej myśli. Żle przyjmują piłkę, która odskakuje im na kilka metrów, gubią ją często, źle podają - jest okazja do przodu, podają do tyłu. Koszmar nie gra.
Nie chcę wdawać się w szczegółową ocenę poszczególnych zawodników, bo chcę zaproponować istotne zmiany w podejściu do reprezentacji. Z moralnego obowiązku wymienię jednak tych, którzy moim zdaniem grali słabo i nie powinni być brani pod uwagę przy ustalaniu składu na najbliższy mecz. Należą do nich: Boruc, Glik, Wasilewski, Boenisch, Majewski, Rybus, Lewandowski.
A oto moja generalna propozycja dla prezesa PZPN, pana Bońka.
1.Powołany przez PZPN sztab przygotowywyje kadrę reprezentacji. Trener - już nie selekcjoner odpowiada za podszkolenie, taktykę i ostateczną konfigurację na biosku. Jak obecnie widać wyselekcjonowanie zawodników do reprezentacji przekracza możliwości jednego człowieka.
2. Reprezentacja jest oparta na zawodnikach grających w krajowych rozgrywkach i może być tylko uzupełniona zawodnikami grającymi w klubach zagranicznych. Większość stanowią jednak zawsze grający w kraju. Podnosimy poziom gry w polskiej lidze i morale zawodników w reprezentacji.
3. W meczu z San Marino, powinna zagrać taka drużyna, jak niedawno z Rumunią, a nie nieudacznicy z importu. Nie uda się już teraz tego zorganizować, ale kilku zawodników z ekstraklasy można jeszcze powołać i na boisko nie wpuszczać więcej zadufanych partaczy, których okres świetności dawno, dawno, dawno już temu minął. wszystkoowszystkim-janek.blogspot.com
Żadnego postępu, żadnego stylu, żadnej zbiorowej walki o wynik, żadnego wspóldziałania na boisku - to tak wygląda dzisiaj reprezentacja Polski w piłce nożnej.
Zwaśniona, zarozumiwła zbieranina z dziewięciu klubów europejskich, nigdy dobrze nie zagra. Już to wielokrotnie udowodnili. Takiej grupie potrzbne by było dodatkowe dłuższe szkolenie przez wybitnego, wymagającego szkoleniowca, który wie czego oczekuje od każdego zawodnika i sprawdza jego możliwości. Akceptuje go lub odrzuca. Tego czasu jednak w obecnym systemie rozgrywek nie ma.
Pan Fornalik nie jest chyba uznawany za trenera przez przemądrzałych zarozumiałych zawodników.
Grają więc jak chcą. Nie widać w ich grze, żadnej myśli. Żle przyjmują piłkę, która odskakuje im na kilka metrów, gubią ją często, źle podają - jest okazja do przodu, podają do tyłu. Koszmar nie gra.
Nie chcę wdawać się w szczegółową ocenę poszczególnych zawodników, bo chcę zaproponować istotne zmiany w podejściu do reprezentacji. Z moralnego obowiązku wymienię jednak tych, którzy moim zdaniem grali słabo i nie powinni być brani pod uwagę przy ustalaniu składu na najbliższy mecz. Należą do nich: Boruc, Glik, Wasilewski, Boenisch, Majewski, Rybus, Lewandowski.
A oto moja generalna propozycja dla prezesa PZPN, pana Bońka.
1.Powołany przez PZPN sztab przygotowywyje kadrę reprezentacji. Trener - już nie selekcjoner odpowiada za podszkolenie, taktykę i ostateczną konfigurację na biosku. Jak obecnie widać wyselekcjonowanie zawodników do reprezentacji przekracza możliwości jednego człowieka.
2. Reprezentacja jest oparta na zawodnikach grających w krajowych rozgrywkach i może być tylko uzupełniona zawodnikami grającymi w klubach zagranicznych. Większość stanowią jednak zawsze grający w kraju. Podnosimy poziom gry w polskiej lidze i morale zawodników w reprezentacji.
3. W meczu z San Marino, powinna zagrać taka drużyna, jak niedawno z Rumunią, a nie nieudacznicy z importu. Nie uda się już teraz tego zorganizować, ale kilku zawodników z ekstraklasy można jeszcze powołać i na boisko nie wpuszczać więcej zadufanych partaczy, których okres świetności dawno, dawno, dawno już temu minął. wszystkoowszystkim-janek.blogspot.com
niedziela, 17 marca 2013
Wietrzenie wspomnień
Dobrze starsza już Pani, co kilka dni staje przed dużym lustrem, otwiera szafy z jej strojami i powoli w niektóre z nich się ubiera. Staranne dobiera biżuterię, kilkakrotnie ją zmienia, zakłada lub przykłada tylko, różne dodatki, jak szale, apaszki, krajki, kołnierze i inne drobiazgi. Niekiedy zakłada również kurtkę, płaszcz, a nawet obuwie. Robi to i wie, że jednak nigdzie nie pójdzie.
Przymiarki przywołują wspomnienia przeżytych sytuacji, dni i lat. Odmładzają ją. Czuje się znowu młoda, powabna, pożądana, śledzona często wieloma parami męskich oczu.
Ta bluzka jest już niemodna, spódnica zsuwa się jej z bioder, przymierza nastepne.........
Wraca wspomnieniami do różnych spotkań, ale najchętniej do balów sylwestrowych, które w latach jej dojrzałej mlodości 1960 - 1985, miały swoisty klimat, były nieomal obowiązkowe, a grono przyjaciół i jeszcze obszerniejsze znajomych-znajomych, było zawsze z klasą, zawsze obecne, zawsze na topie, zawsze wyprzedzające odrobinę kanony mody w strojach, zachowaniu i nowinkach. Póżniej chodzili na sylwestry do Romy, Teatru Wielkiego, lub Komedii na Żoliborzu. Też było miło, ale już inaczej.
Nie pisała pamiętnika, ale niektóre bale dobrze zapisały się w jej pamięci, zarówno te trochę dystyngowane w Komisji Planowania, Ministerstwie Sprawiedliwości, Urzędzie Wojewódzkim, Pałacu Kultury, Generalnej Prokuraturze, czy w domu Technika jak i te mniejsze kameralne, gdzie bal nie jest dla balu, ale właśnie dla ciebie i twoich najbliższych. Swietnie sobie przypomina bal w kawiarni hotelu Warszawa. Nasze grono liczyło 18 osób, a mimo to mieszaliśmy się jeszcze z innymi ludźmi z podobnych grup. Tu wtedy bawiła się średnia Warszawka. Mąż tańczył z żoną jednego z nadzelnych redaktorów i na parkiecie wywineli orła. Wszyscy ich podnosili i wszyscy się od razu zapoznali. Mojej koleżance Dance nie podobał się krawat mojego męża, więc bez ceregieli mu go zdjęła i wyrzuciła za okno. Organizatorzy to widzieli i przynieśli go z powrotem. Innym razem w jeszcze większym gronie zamówiliśmy połowę kawiarni chyba przy Krochmalnej i tu przetańczyliśmy prawie całą noc w rytmie modnej wtedy śpiewanej przez Andrzeja Dąbrowskiego-piosenki -
Do zakochania jeden krok, jeden jedyny krok nic więcej
Do zakochania jeden krok, trzeba go zrobić jak najprędzej
Do póki się zapala wzrok, do póki się splatają ręce
Do póki kusi nocny mrok, do zakochania jeden krok
Do zakochania jeden krok
Ale następna zwrotka już nie taka - A potem znowu codzienności kurz
I zakochanie też za tobą już
Tańcząc celowo przygotowanymi piłeczkami pingpongowymi rzucaliśmy w bąbki na dużej choince. Nad ranem bąbek na choince już nie było, wyglądała żłośnie jak my wszyscy po podpitym balu.
Świetne sylwestry bywały w Romie, które prowadził pan Bogusław. To były rewie najpiękniejszych melodii z najpiękniejszych operetek świata. Jeszcze dzisiaj wiele z nich nucę, ale tylko jedną teraz wspomnę: Wielka sława to żart
Książe błazna jest wart
Złoto toczy się w krąg
Z rąk do rąk, z rąk do rąk
A następna zwrotka już nie taka - By żyć potrzebny cyrk i chleb,
by umrzeć garść ołowiu w łeb
Chleb jest, ale opuszczają ją siły i przytłacza zmęczenie. Czuję już ten ołów nie tylko w głowie, ale prawie w całym już ciele.
Przymiarki przywołują wspomnienia przeżytych sytuacji, dni i lat. Odmładzają ją. Czuje się znowu młoda, powabna, pożądana, śledzona często wieloma parami męskich oczu.
Ta bluzka jest już niemodna, spódnica zsuwa się jej z bioder, przymierza nastepne.........
Wraca wspomnieniami do różnych spotkań, ale najchętniej do balów sylwestrowych, które w latach jej dojrzałej mlodości 1960 - 1985, miały swoisty klimat, były nieomal obowiązkowe, a grono przyjaciół i jeszcze obszerniejsze znajomych-znajomych, było zawsze z klasą, zawsze obecne, zawsze na topie, zawsze wyprzedzające odrobinę kanony mody w strojach, zachowaniu i nowinkach. Póżniej chodzili na sylwestry do Romy, Teatru Wielkiego, lub Komedii na Żoliborzu. Też było miło, ale już inaczej.
Nie pisała pamiętnika, ale niektóre bale dobrze zapisały się w jej pamięci, zarówno te trochę dystyngowane w Komisji Planowania, Ministerstwie Sprawiedliwości, Urzędzie Wojewódzkim, Pałacu Kultury, Generalnej Prokuraturze, czy w domu Technika jak i te mniejsze kameralne, gdzie bal nie jest dla balu, ale właśnie dla ciebie i twoich najbliższych. Swietnie sobie przypomina bal w kawiarni hotelu Warszawa. Nasze grono liczyło 18 osób, a mimo to mieszaliśmy się jeszcze z innymi ludźmi z podobnych grup. Tu wtedy bawiła się średnia Warszawka. Mąż tańczył z żoną jednego z nadzelnych redaktorów i na parkiecie wywineli orła. Wszyscy ich podnosili i wszyscy się od razu zapoznali. Mojej koleżance Dance nie podobał się krawat mojego męża, więc bez ceregieli mu go zdjęła i wyrzuciła za okno. Organizatorzy to widzieli i przynieśli go z powrotem. Innym razem w jeszcze większym gronie zamówiliśmy połowę kawiarni chyba przy Krochmalnej i tu przetańczyliśmy prawie całą noc w rytmie modnej wtedy śpiewanej przez Andrzeja Dąbrowskiego-piosenki -
Do zakochania jeden krok, jeden jedyny krok nic więcej
Do zakochania jeden krok, trzeba go zrobić jak najprędzej
Do póki się zapala wzrok, do póki się splatają ręce
Do póki kusi nocny mrok, do zakochania jeden krok
Do zakochania jeden krok
Ale następna zwrotka już nie taka - A potem znowu codzienności kurz
I zakochanie też za tobą już
Tańcząc celowo przygotowanymi piłeczkami pingpongowymi rzucaliśmy w bąbki na dużej choince. Nad ranem bąbek na choince już nie było, wyglądała żłośnie jak my wszyscy po podpitym balu.
Świetne sylwestry bywały w Romie, które prowadził pan Bogusław. To były rewie najpiękniejszych melodii z najpiękniejszych operetek świata. Jeszcze dzisiaj wiele z nich nucę, ale tylko jedną teraz wspomnę: Wielka sława to żart
Książe błazna jest wart
Złoto toczy się w krąg
Z rąk do rąk, z rąk do rąk
A następna zwrotka już nie taka - By żyć potrzebny cyrk i chleb,
by umrzeć garść ołowiu w łeb
Chleb jest, ale opuszczają ją siły i przytłacza zmęczenie. Czuję już ten ołów nie tylko w głowie, ale prawie w całym już ciele.
czwartek, 14 marca 2013
Skok w przepaść literatury.
Przeczytałem ciekawą książkę pod tytułem "CIĘCIA", wydaną przez Świat Książki w 2011 roku, autorstwa Dawida Kornagi. Nie można przejść obok niej obojętnie. Młody, przed czterdziestką Autor w barwny sposób opisuje toczące się życie kilku osób zwiazanych z ambitną agencją reklamy. Szokujące niekiedy przygody i działania tych osób są dobrze unaocznione. Ich zamierzenia, bezwzględne traktowanie niżej stojących, własne relacje z uznanymi za równych sobie, są przedniej marki, wręcz porywają czytającego.
Tekst naszpikowany wzajemną agresywnością, wyuzdanym seksem i spermą ściekającą po niektórych stronach. Niektórzy pracują ze sobą wiele lat, ale nadal ciągle walczą o indywidualne wyniki pracy. Tu liczy się tylko najlepsza wymordowana reklama, tylko naj, naj i naj, ale przebieg jej tworzenia wykańcza ludzi bardziej niż ciężka praca fizyczna.
W pewnym momencie szef mówi tak lub nie. Efekt pracy przyjęty lub odrzucony. Koniec zmagań, ani słowa więcej na ten temat.
Czytający książkę nie może sobie wyrobić własnego osądu, nie może stanąć po jednej lub drugiej stronie, bo nie ma takiej możliwości. Proces tworzenia haseł reklamowych jest przedstawiony, ale ścieżka dojścia do końcowego wyniku, już nie.
Autor ma fenomenalny zmysł do tworzenia nowych wyrazów, zbitek językowych, neologizmów, które powoli będa przebijały się do potocznego języka polskiego. Jak na jedną książkę jest ich bardzo dużo.
Autor ma wiele fantazji. Lubi szybkie zmiany akcji, sytuacji i dla rozrywki włożył w usta podpitego faceta przyśpiewki jak niżej.
Aaa, aaa, małe kotki dwa,
Jeden miauczy, drugi sra.
Aaa, aaa, małe pieski dwa,
Jeden szczeka, drugi sra.
Aaa, aaa, małe węże dwa,
Jeden syczy, drugi sra.
Pomyślałem sobie, że jest to wyzwanie dla czytajacych, aby odprężyli się i wykazali swoimi możliwościami. U mnie zjawiła się lawina podobnych. Oto niektóre z nich.
Aaa, aaa, małe misie dwa,
Jeden chodzi, drugi s..
Aaa, aaa, małe wilki dwa,
Jeden wyje, drugi s..
Aaa, aaa, małe osły dwa,
Jeden ryczy, drugi s..
Aaa, aaa małe orły dwa,
Jeden frunie, drugi s..
Aaa, aaa, małe szczury dwa,
Jeden gryzie, drugi s..
Myślę, że jest to wezwanie dla wszystkich i dalsze tworzenie przyspiewek może być swietną zabawą w zimowe jeszcze wieczory. guchowski.jan@gmail.com
Tekst naszpikowany wzajemną agresywnością, wyuzdanym seksem i spermą ściekającą po niektórych stronach. Niektórzy pracują ze sobą wiele lat, ale nadal ciągle walczą o indywidualne wyniki pracy. Tu liczy się tylko najlepsza wymordowana reklama, tylko naj, naj i naj, ale przebieg jej tworzenia wykańcza ludzi bardziej niż ciężka praca fizyczna.
W pewnym momencie szef mówi tak lub nie. Efekt pracy przyjęty lub odrzucony. Koniec zmagań, ani słowa więcej na ten temat.
Czytający książkę nie może sobie wyrobić własnego osądu, nie może stanąć po jednej lub drugiej stronie, bo nie ma takiej możliwości. Proces tworzenia haseł reklamowych jest przedstawiony, ale ścieżka dojścia do końcowego wyniku, już nie.
Autor ma fenomenalny zmysł do tworzenia nowych wyrazów, zbitek językowych, neologizmów, które powoli będa przebijały się do potocznego języka polskiego. Jak na jedną książkę jest ich bardzo dużo.
Autor ma wiele fantazji. Lubi szybkie zmiany akcji, sytuacji i dla rozrywki włożył w usta podpitego faceta przyśpiewki jak niżej.
Aaa, aaa, małe kotki dwa,
Jeden miauczy, drugi sra.
Aaa, aaa, małe pieski dwa,
Jeden szczeka, drugi sra.
Aaa, aaa, małe węże dwa,
Jeden syczy, drugi sra.
Pomyślałem sobie, że jest to wyzwanie dla czytajacych, aby odprężyli się i wykazali swoimi możliwościami. U mnie zjawiła się lawina podobnych. Oto niektóre z nich.
Aaa, aaa, małe misie dwa,
Jeden chodzi, drugi s..
Aaa, aaa, małe wilki dwa,
Jeden wyje, drugi s..
Aaa, aaa, małe osły dwa,
Jeden ryczy, drugi s..
Aaa, aaa małe orły dwa,
Jeden frunie, drugi s..
Aaa, aaa, małe szczury dwa,
Jeden gryzie, drugi s..
Myślę, że jest to wezwanie dla wszystkich i dalsze tworzenie przyspiewek może być swietną zabawą w zimowe jeszcze wieczory. guchowski.jan@gmail.com
czwartek, 7 lutego 2013
Odpowiadam panu Fornalikowi.
Pytanie.
Nie wiem czemu druga połowa /meczu/ była gorsza..
Odpowiedź jest banalnie prosta i jasna jak siedzenie aniołka.
W pierwszej połowie, tuż po rozpoczęciu meczu. wyraźnie było widać, że Irlandczycy czują respekt przed naszą drużyną. Wiadomo, przyjechali wysoko wyceniani w Europie Lewandowski, Błaszczykowski i cała drużyna, która kilka dni temu, nie u siebie wysoko pokonała zawsze grożnych Rumunów. Jest się więc kogo bać, trzeba uważać, grać rozważnie i asekuracyjnie.
Po zdobyciu gola i braku zdecydowanej odpowiedzi naszej drużyny i dowiezieniu wyniku do przerwy, wszystko dla wszystkich stało się jasne. W przerwie zrozumieli lub ktoś im to dodatkowo wcisnął w głowy, że w zaistniałej sytuacji, są w stanie pokonać naszą drużynę. Zaczęli więc grać, groźnie atakować, nie cofać nóg, zwiększyli tempo, lepiej wychodzili na pozycje, efektownie odbierali naszym piłki i w drugiej połowie zasłużenie zwyciężyli, a mając szczęśliwego gola z pierwszej połowy, wygrali cały mecz. Oni po przerwie się zmobilizowali, a my mając przed sobą obraz gry z pierwszej połowy, w której mieliśmy przewagę, pewni siebie byliśmy przekonani, że bez większego wysiłku spokojnie najpierw wyrównamy, a później dołożymy jeszcze jednego gola i spokojnie zwyciężymy. Pytam Pana-czy w przerwie powiedział Pan naszym zawodnikom jak zaczną grać Irlandczycy, a jak powinni nasi, aby wygrać. Myślę, że nie. I to jest dla Pana pełna odpowiedź,
Przed meczem też nie spodziewał się Pan otrzymania odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące obrazu gry całej drużyny i jej możliwości. Tej odpowiedzi Pan również nie otrzymał i do meczu z Ukrainą też Pan nie otrzyma, a grać będzie trzeba. Publiczną oceną przez Pana piłkarzy, ja nie jestem zainteresowany. Zróbcie to sobie Panowie dla siebie w gronie szkoleniowym. Chyba Pan widzi teraz jakim żenującym błędem było i jest rozdmuchiwanie sprawy wyboru bramkarza. Publicznie wyglądało to na jedyny i główny problem składu drużyny. A tu żadnego właściwie problemu nie ma. Mamy dwóch dobrych bramkarzy, a więc możliwość wyboru i jak trzeba zastępstwa.
A teraz oceny niektórych piłkarzy.
Artur Boruc - czlowiek na swojej pozycji.
Wojciech Szczęsny - zarozumiały młody zawodnik. Dobry jednak już bramkarz.
Zawodnicy do których nie mam większych uwag: Daniel Łukasik, Sebastian Boenisch, Jakub Wawrzyniak-mimo fatalnego wybicia piłki, Jakub Błaszczykowski, Ludowic Obraniak.
Piłkarze do skreślenia z Kadry: Marcin Wasilewski, Robert Lewandowski. Glik. Robert Lewandowski jest przeszkodą w zdobywaniu goli przez innych piłkarzy. Grają na niego, sami nie szukają dobrych okazji i nic z tego nie wychodzi i nie wyjdzie. Sam to powinien zrozumieć i zrezygnowac z gry w Kadrze. Jeśli tego nie zrobi, Pan powinien mu poimóc.
Według mnie drużyna która pokonała Rumunię, lekko wzmocniona z powodzeniem mogła zagrać z Irlandią. Nie trzeba szukać dziury w całym i ściągać przemęczonych grą w klubach milionerów, którzy na Kadrę przyjeżdżają, aby się pokazać,zrelaksować i zainkasować wysokie, najłatwiej zarobione pieniądze. Ten mecz, to miała być generalna próba, a wyszła generalna klapa.
Każdy selekcjoner powinien i musi zacząć od zera. Należy więc:
- ściśle wspólpracować z trenerami drużyn w których grają wytypowani przez Pana do Kadry zawodnicy. Polegać na ich opinii, co do przydatności, pozycji gry na boisku i aktualnej formy. Oni to wiedzą lepiej od Pana.
- wybierać tylko ludzi o żelaznej kondycji, którzy mogą grać przez 120 minut, a nie takich, co przebiegną 30 metrów-puchną i zaraz odpoczywaja, spóźniają się do piłek i żle podają.
- wpoić im zasadę pełnej koncentracji na boisku. Gra, gra,gra i tylko gra. Gra z pierwszej piłki, stałe czytanie sytuacji na boisku, aby przed otrzymaniem piłki już wiedzieć komu należy ją podać.
- nie ma znaczenia z kim i jaki mecz rozgrywamy - towarzyski, czy tylko treningowy. Gramy po to aby wygrać. Kto tego nie rozumie, nie wychodzi na boisko.
- likwidować w zarodku pojawiające się animozje. Jeden musi odejść, zawsze przyjdzie lepszy. Kadra to wybitny zespół, a nie zlepek indywidualności. Kadra stanowi całość, jedność w grze, jedność w sukcesach. Dostać się do Kadry może ktoś indywidualnie już wielki, ale w Kadrze jest tylko kóleczkiem, które się obraca, aby cały zegar chodził, bo tylko on generuje końcowy wynik.
Powodzenia.
Nie wiem czemu druga połowa /meczu/ była gorsza..
Odpowiedź jest banalnie prosta i jasna jak siedzenie aniołka.
W pierwszej połowie, tuż po rozpoczęciu meczu. wyraźnie było widać, że Irlandczycy czują respekt przed naszą drużyną. Wiadomo, przyjechali wysoko wyceniani w Europie Lewandowski, Błaszczykowski i cała drużyna, która kilka dni temu, nie u siebie wysoko pokonała zawsze grożnych Rumunów. Jest się więc kogo bać, trzeba uważać, grać rozważnie i asekuracyjnie.
Po zdobyciu gola i braku zdecydowanej odpowiedzi naszej drużyny i dowiezieniu wyniku do przerwy, wszystko dla wszystkich stało się jasne. W przerwie zrozumieli lub ktoś im to dodatkowo wcisnął w głowy, że w zaistniałej sytuacji, są w stanie pokonać naszą drużynę. Zaczęli więc grać, groźnie atakować, nie cofać nóg, zwiększyli tempo, lepiej wychodzili na pozycje, efektownie odbierali naszym piłki i w drugiej połowie zasłużenie zwyciężyli, a mając szczęśliwego gola z pierwszej połowy, wygrali cały mecz. Oni po przerwie się zmobilizowali, a my mając przed sobą obraz gry z pierwszej połowy, w której mieliśmy przewagę, pewni siebie byliśmy przekonani, że bez większego wysiłku spokojnie najpierw wyrównamy, a później dołożymy jeszcze jednego gola i spokojnie zwyciężymy. Pytam Pana-czy w przerwie powiedział Pan naszym zawodnikom jak zaczną grać Irlandczycy, a jak powinni nasi, aby wygrać. Myślę, że nie. I to jest dla Pana pełna odpowiedź,
Przed meczem też nie spodziewał się Pan otrzymania odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące obrazu gry całej drużyny i jej możliwości. Tej odpowiedzi Pan również nie otrzymał i do meczu z Ukrainą też Pan nie otrzyma, a grać będzie trzeba. Publiczną oceną przez Pana piłkarzy, ja nie jestem zainteresowany. Zróbcie to sobie Panowie dla siebie w gronie szkoleniowym. Chyba Pan widzi teraz jakim żenującym błędem było i jest rozdmuchiwanie sprawy wyboru bramkarza. Publicznie wyglądało to na jedyny i główny problem składu drużyny. A tu żadnego właściwie problemu nie ma. Mamy dwóch dobrych bramkarzy, a więc możliwość wyboru i jak trzeba zastępstwa.
A teraz oceny niektórych piłkarzy.
Artur Boruc - czlowiek na swojej pozycji.
Wojciech Szczęsny - zarozumiały młody zawodnik. Dobry jednak już bramkarz.
Zawodnicy do których nie mam większych uwag: Daniel Łukasik, Sebastian Boenisch, Jakub Wawrzyniak-mimo fatalnego wybicia piłki, Jakub Błaszczykowski, Ludowic Obraniak.
Piłkarze do skreślenia z Kadry: Marcin Wasilewski, Robert Lewandowski. Glik. Robert Lewandowski jest przeszkodą w zdobywaniu goli przez innych piłkarzy. Grają na niego, sami nie szukają dobrych okazji i nic z tego nie wychodzi i nie wyjdzie. Sam to powinien zrozumieć i zrezygnowac z gry w Kadrze. Jeśli tego nie zrobi, Pan powinien mu poimóc.
Według mnie drużyna która pokonała Rumunię, lekko wzmocniona z powodzeniem mogła zagrać z Irlandią. Nie trzeba szukać dziury w całym i ściągać przemęczonych grą w klubach milionerów, którzy na Kadrę przyjeżdżają, aby się pokazać,zrelaksować i zainkasować wysokie, najłatwiej zarobione pieniądze. Ten mecz, to miała być generalna próba, a wyszła generalna klapa.
Każdy selekcjoner powinien i musi zacząć od zera. Należy więc:
- ściśle wspólpracować z trenerami drużyn w których grają wytypowani przez Pana do Kadry zawodnicy. Polegać na ich opinii, co do przydatności, pozycji gry na boisku i aktualnej formy. Oni to wiedzą lepiej od Pana.
- wybierać tylko ludzi o żelaznej kondycji, którzy mogą grać przez 120 minut, a nie takich, co przebiegną 30 metrów-puchną i zaraz odpoczywaja, spóźniają się do piłek i żle podają.
- wpoić im zasadę pełnej koncentracji na boisku. Gra, gra,gra i tylko gra. Gra z pierwszej piłki, stałe czytanie sytuacji na boisku, aby przed otrzymaniem piłki już wiedzieć komu należy ją podać.
- nie ma znaczenia z kim i jaki mecz rozgrywamy - towarzyski, czy tylko treningowy. Gramy po to aby wygrać. Kto tego nie rozumie, nie wychodzi na boisko.
- likwidować w zarodku pojawiające się animozje. Jeden musi odejść, zawsze przyjdzie lepszy. Kadra to wybitny zespół, a nie zlepek indywidualności. Kadra stanowi całość, jedność w grze, jedność w sukcesach. Dostać się do Kadry może ktoś indywidualnie już wielki, ale w Kadrze jest tylko kóleczkiem, które się obraca, aby cały zegar chodził, bo tylko on generuje końcowy wynik.
Powodzenia.
piątek, 25 stycznia 2013
DYSCYPLINA PARTYJNA POSŁÓW GŁOSOWANIA.
Dyscyplina partyjna posłów głosowania
To jest moralnie sprawa bardzo podejrzana
Ktoś, komuś jakiś przymus partyjny narzuca
I wolną wolę posła, na śmietnik wyrzuca.
I taki poseł, niby człek myślący
Idzie do głosowania, jak ten cymbał brzmiący
Kto i po co go wybrał, nie pamiąta wcale
I jak mu teraz kazali, głosuje wytrwale.
A po takim głosowaniu już sobą nie będzie
Sfrustrowany moralnie, szuka wsparcia wszędzie
Ale wszyscy się od niego odwracają
I jedni i drudzy - za pętaczka go mają.
Pamiętaj! Naród Cię wybrał byś reprezentował
I w żadnej sytuacji, głowy w piach nie chował
Więc albo do sprawy sam siebie przekonasz
Albo ruch ręką właściwy wykonasz
W przeciwnym razie nie jesteś już posłem
Ale zwykłym baranem, albo zwykłym osłem.
To jest moralnie sprawa bardzo podejrzana
Ktoś, komuś jakiś przymus partyjny narzuca
I wolną wolę posła, na śmietnik wyrzuca.
I taki poseł, niby człek myślący
Idzie do głosowania, jak ten cymbał brzmiący
Kto i po co go wybrał, nie pamiąta wcale
I jak mu teraz kazali, głosuje wytrwale.
A po takim głosowaniu już sobą nie będzie
Sfrustrowany moralnie, szuka wsparcia wszędzie
Ale wszyscy się od niego odwracają
I jedni i drudzy - za pętaczka go mają.
Pamiętaj! Naród Cię wybrał byś reprezentował
I w żadnej sytuacji, głowy w piach nie chował
Więc albo do sprawy sam siebie przekonasz
Albo ruch ręką właściwy wykonasz
W przeciwnym razie nie jesteś już posłem
Ale zwykłym baranem, albo zwykłym osłem.
W Sejmie Głosowanie.
Kto się od głosowania wstrzymuje
Ten od wieków zarania
Każdy wynik głosowania
Nieodpowiedzialnie i beztrosko psuje.
Niby w Sejmie jest obecny
Niby równo i spokojnie siedzi
Słucha, oczami świdruje
Jak głosować, wciąż się biedzi
Po co się narażać
Będą listę głosujących czytać
Lepiej zejść im z oczu
Wstrzymać się i kwita
W ten to prosty
Ale smutny sposób
Za każdym razem
Nie głosuje grupa osób
Pozostali głosowali
Ale z każdej strony
Było ich za mało
Głosowanie nic nie dało
Niech nasz Sejm wspaniały
Raz dla siebie coś uchwali
Nie ma wstrzymywania
Aż do odwołania, aż do odwołania
Wtedy się ujawni
Twarz każego posła
A dalsze praw uchwalanie
To już sprawa prosta.
Ten od wieków zarania
Każdy wynik głosowania
Nieodpowiedzialnie i beztrosko psuje.
Niby w Sejmie jest obecny
Niby równo i spokojnie siedzi
Słucha, oczami świdruje
Jak głosować, wciąż się biedzi
Po co się narażać
Będą listę głosujących czytać
Lepiej zejść im z oczu
Wstrzymać się i kwita
W ten to prosty
Ale smutny sposób
Za każdym razem
Nie głosuje grupa osób
Pozostali głosowali
Ale z każdej strony
Było ich za mało
Głosowanie nic nie dało
Niech nasz Sejm wspaniały
Raz dla siebie coś uchwali
Nie ma wstrzymywania
Aż do odwołania, aż do odwołania
Wtedy się ujawni
Twarz każego posła
A dalsze praw uchwalanie
To już sprawa prosta.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Poobcierani.
1. Kto się otarł o rzemiosło, ten otarty jest o wszystko.
2. Kto się otarł o ładne dziewczyny, ten zna klęski swej przyczyny.
3. Kto się otarł o władze, ten żyje już w psychicznej nierównowadze.
4. Kto się otarł o duże pieniądze, ten ma coraz większe żądze.
5. Kto się otarł o grupowe nagrody, ten wie, co to kość niezgody.
6. Kto się otarł o złych ludzi, ten do świata się nie łudzi.
7. Kto się otarł o łatwe suksesy, ten za byle co, żąda napełnienia kiesy.
8. Kto się otarł o skrajną biedę, ten wie, co to znaczy być w potrzebie.
9. Kto się otarł o klub sportowy, to z tej racji wie, jak egzystuje się, tylko z dotacji.
10. Kto się otarł o mieszkaniowe spółdzielnie, to wie, jak dla się fedrują dzielnie.
11. Kto się otarł o służbę zdrowia, ten wie, że wszyscy bez litości muszą mieć dużo zdrowia,
czasu i cierpliwości.
2. Kto się otarł o ładne dziewczyny, ten zna klęski swej przyczyny.
3. Kto się otarł o władze, ten żyje już w psychicznej nierównowadze.
4. Kto się otarł o duże pieniądze, ten ma coraz większe żądze.
5. Kto się otarł o grupowe nagrody, ten wie, co to kość niezgody.
6. Kto się otarł o złych ludzi, ten do świata się nie łudzi.
7. Kto się otarł o łatwe suksesy, ten za byle co, żąda napełnienia kiesy.
8. Kto się otarł o skrajną biedę, ten wie, co to znaczy być w potrzebie.
9. Kto się otarł o klub sportowy, to z tej racji wie, jak egzystuje się, tylko z dotacji.
10. Kto się otarł o mieszkaniowe spółdzielnie, to wie, jak dla się fedrują dzielnie.
11. Kto się otarł o służbę zdrowia, ten wie, że wszyscy bez litości muszą mieć dużo zdrowia,
czasu i cierpliwości.
niedziela, 20 stycznia 2013
Myślenie owocuje - myśleniem
1. Każdy może pisać wszystko, ale najpierw musi mieć nazwisko.
2. Robił te same błędy co ojciec i to ojca najbardziej irytowało.
3. Pustkę w głowie łagodnym uśmiechem maskuje, przyzwyczaja się do tego i dobrze się czuje.
4. Przeciw mądremu tak długo pyszczą, aż go zniszczą.
5. Kłamstwo jest jak gołoledź, nie wiadomo kiedy się poślizgniesz.
6. Jak się nie wyjdzie z mieszkania, to się chleba nie kupi.
7. Jak się żyje nadzieją, że wygra się w totka, to raczej dług, a nie forsa nas spotka.
8. Człowiek najczęściej przegrywa sam ze sobą.
9. Lewicowość z niego uleciała, prawicowość nie dotarła, więc przekształcił się w politycznego karła.
10. Wiele osób potrafi myśleć logicznie, ale tylko nieliczni potrafią wyciągnąć właściwe wnioski.
11. Bezpieczna przy boku jednego, chętnie zerka na drugiego.
12. Kobieta ma zawsze gotowe usprawiedliwienie dla każdego dokonanego dla siebie zakupu.
2. Robił te same błędy co ojciec i to ojca najbardziej irytowało.
3. Pustkę w głowie łagodnym uśmiechem maskuje, przyzwyczaja się do tego i dobrze się czuje.
4. Przeciw mądremu tak długo pyszczą, aż go zniszczą.
5. Kłamstwo jest jak gołoledź, nie wiadomo kiedy się poślizgniesz.
6. Jak się nie wyjdzie z mieszkania, to się chleba nie kupi.
7. Jak się żyje nadzieją, że wygra się w totka, to raczej dług, a nie forsa nas spotka.
8. Człowiek najczęściej przegrywa sam ze sobą.
9. Lewicowość z niego uleciała, prawicowość nie dotarła, więc przekształcił się w politycznego karła.
10. Wiele osób potrafi myśleć logicznie, ale tylko nieliczni potrafią wyciągnąć właściwe wnioski.
11. Bezpieczna przy boku jednego, chętnie zerka na drugiego.
12. Kobieta ma zawsze gotowe usprawiedliwienie dla każdego dokonanego dla siebie zakupu.
sobota, 19 stycznia 2013
Święte krowy.
Boisz się świętej krowy, bo konflikt gotowy
Masz prawo i władzę, miej ją stale na uwadze.
Święte krowy, chociaż święte
Śmierdzą już z daleka
Głośno, głośno ryczą
A nie dają mleka.
Święta krowa się obstawia, pastuchami z boku
Ale w pracy w zarządzaniu nie zrobi ni kroku.
Cały czas się okopuje
W bliźnich błotem rzuca
Krytykuje, to co mądre
I wszystkich poucza.
Czas przepędzić Swięte krowy z państwowego żerowiska
Polska i świat cały na tym tylko zyska.
Masz prawo i władzę, miej ją stale na uwadze.
Święte krowy, chociaż święte
Śmierdzą już z daleka
Głośno, głośno ryczą
A nie dają mleka.
Święta krowa się obstawia, pastuchami z boku
Ale w pracy w zarządzaniu nie zrobi ni kroku.
Cały czas się okopuje
W bliźnich błotem rzuca
Krytykuje, to co mądre
I wszystkich poucza.
Czas przepędzić Swięte krowy z państwowego żerowiska
Polska i świat cały na tym tylko zyska.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)